Adrian Zandberg: Ludzie oczekiwali zmiany. Gdzie ona jest?
2024-11-01
Autor: Marek
Kongres Partii Razem, który odbył się w zeszły weekend, podjął dramatyczną decyzję o opuszczeniu klubu parlamentarnego Lewicy i powołaniu odrębnego koła Partii Razem. Wcześniej wicemarszałkini Senatu Magdalena Biejat oraz inne posłanki, takie jak Joanna Wicha, Dorota Olko i Daria Gosek-Popiołek, ogłosiły swój exit z ugrupowania, twierdząc, że decyzja ta zapadła „już wcześniej”, a kongres miał jedynie „przypieczętować” tę zmianę. Parlamentarzystki jednocześnie zadeklarowały, że pozostaną w klubie Lewicy, ale bez przynależności do konkretnego ugrupowania.
Premier Donald Tusk skomentował nową sytuację na Twitterze, pisząc: „Prawo i Sprawiedliwość i Razem – te nazwy partii wymyślił ktoś obdarzony nieprzeciętnym poczuciem humoru. Czarnego”. Na to Adrian Zandberg odpowiedział z ironią, podkreślając, że zamiast reagować na poważne problemy, premier zajmuje się dogryzaniem partyjnych rywali w sieci.
Lider Partii Razem nie krył frustracji. Powiedział: – Wkurza mnie, że jesteśmy dzisiaj dokładnie w tym miejscu, przed którym rok temu ich ostrzegaliśmy. Podczas negocjacji przed powołaniem rządu mówiliśmy o krytycznych potrzebach w opiece zdrowotnej i problemach, które mogą zagrażać naszemu sektorowi publicznemu. Tymczasem premier teraz dziwi się, gdy sytuacja staje się coraz bardziej dramatyczna.
Zandberg zauważył, że obecny rząd często sprzyja najbogatszym, a usługi publiczne „leżą”. Krytycznie ocenił też, że Tusk powiela błędy swojego poprzednika Mateusza Morawieckiego, co stało w sprzeczności z obietnicami naprawy państwa, które złożono Polakom w kampanii wyborczej. – Ludzie głosowali na zmiany, a tych zmian wciąż nie widzą – podkreślił.
Poseł stwierdził również, że polityka, którą chce prowadzić, powinna koncentrować się na konkretnych sprawach, takich jak zdrowie, mieszkalnictwo czy rynek pracy. Zandberg zaznaczył, że jest gotowy pełnić rolę w rządzie, o ile będzie zgoda na reformy, które zaproponuje. Odmówił jednak przyjęcia roli „malowanego ministra”, podkreślając, że nie interesuje go pełnienie stanowiska, które nie oferuje rzeczywistego wpływu na politykę.
Zandberg dodał: – Nie chcę być marionetką w rządzie. Wizytówki i limuzyny mnie nie interesują, jeśli nie będę miał realnych narzędzi do działania. Przypomniał, że nadchodzące lata to czas, w którym zmiany są konieczne, aby spełnić oczekiwania społeczeństwa, które w demokratycznych wyborach oddało głos na transformację.