Sport

Amerykanie wskazali miejsce Serbom w dramatycznym meczu! Niesamowite ostatnie minuty

2024-08-08

Autor: Andrzej

Po 30 minutach zanosiło się na sensację. Serbia prowadziła nad USA 76:63, zdeterminowani zawodnicy z Europy byli skuteczniejsi, spokojniejsi i sprytniejsi. Nikola Jokić, MVP ostatniego sezonu NBA, zdecydowanie rządził na boisku. Amerykanie wydawali się bezsilni i ich seria czterech złotych medali na igrzyskach była zagrożona.

Jednak w 33. minucie doszło do przełomu – Amerykanie zdobyli szybko sześć punktów, a Jokić popełnił czwarte przewinienie. Kevin Durant trafił za trzy, a w tym momencie Jokić sfaulował Anthony'ego Davisa. Po tym przewinieniu piłka wróciła do USA, a Devin Booker trafił kolejną trójkę. Wynik wynosił 78:73 dla Serbii, a Jokić musiał grać ostrożniej – mecz zaczynał się od nowa.

Kosmiczne występy Curry'ego i LeBrona

Amerykanie wykorzystali tę szansę. Kevin Durant był w doskonałej formie, a Joel Embiid zaczął dominować pod koszem, bo Jokić musiał uważać na piąte przewinienie. Przewaga Serbów zaczęła topnieć. W 37. minucie LeBron James doprowadził do remisu 84:84. Kilka chwil później, Stephen Curry trafił swój dziewiąty rzut za trzy, wyprowadzając USA na prowadzenie 87:86. LeBron dołożył kolejne dwa punkty, a brawurowy kontratak Curry'ego zakończył się kolejnym koszem.

Ostatecznie Amerykanie wygrali 95:91. Stephen Curry zdobył fenomenalne 36 punktów (9/14 za trzy!), a LeBron James zaliczył kolejne w historii igrzysk triple-double: 16 punktów, 12 zbiórek i 10 asyst. Bogdan Bogdanović zdobył dla Serbii 20 punktów, a Jokić dodał 17, zaliczając przy tym 5 zbiórek i 11 asyst. Trener Serbii, Svetislav Pešić, kilkakrotnie podkreślał, że drużyna USA jest najlepsza w historii, porównując ją nawet do legendarnego Dream Teamu z 1992 roku.

Serbowie pokazali klasę

Serbowie grali znakomicie w pierwszej połowie meczu. Ich taktyka polegała na wykorzystywaniu Jokicia do rozegrania piłki oraz spowalnianiu gry, czym wytrącali Amerykanów z rytmu. Słynęli z uczciwej gry obronnej i skuteczności. Po 14 minutach wynik brzmiał 42:25 na korzyść Serbów, a Aleksa Avramović zdobył 15 punktów (4/6 za trzy) już do przerwy, wspomagany przez Bogdanovića i Jokicia.

Przełomowa druga połowa

Po przerwie Amerykanie zagrali twardziej, jednak Serbowie nadal rzucali celnie. W 27. minucie po kolejnym rzucie za trzy Ognjena Dobricia wynik wynosił 65:53 dla Serbii. Mimo znakomitej gry Stephena Curry'ego, Amerykanie mieli problem z dogonieniem przeciwnika.

Decydująca okazała się czwarta kwarta, w której Amerykanie zdominowali wynikiem 32:15, ostatecznie przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. W niedzielnym finale USA zmierzą się z Francją – rewanż za finał z Tokio. Serbia zagra w meczu o trzecie miejsce z Niemcami, co jest powtórką finału zeszłorocznych mistrzostw świata.

Czy Francja zdoła zrewanżować się Amerykanom? Czy Serbowie podniosą się po tej dramatycznej porażce? Odpowiedzi na te pytania poznamy już wkrótce. Bądźcie z nami na bieżąco!