Kraj

Atak na gazociągi Nord Stream: Rosja składa skargę do Niemiec

2024-08-19

Autor: Magdalena

Niemieckie media poinformowały, że prokuratorzy zidentyfikowali ukraińskiego instruktora nurkowania jako głównego podejrzanego w ataku na gazociągi Nord Stream. Podano, że nakaz aresztowania tej osoby został przekazany Polsce, jednak mężczyzna zdążył już opuścić terytorium kraju, ponieważ Niemcy nie wprowadziły jego nazwiska do systemu osób poszukiwanych.

Rosyjskie władze wyraziły obawy, że śledztwo w Niemczech zakończy się bez ustalenia sprawców. Oleg Tiapkin, szef europejskiego wydziału rosyjskiego MSZ, poinformował, że Rosja formalnie wzniosła skargi do Niemiec, dotyczące niewypełniania zobowiązań wynikających z międzynarodowych konwencji antyterrorystycznych.

W międzyczasie amerykańska gazeta "Wall Street Journal" zasugerowała, że za atak na Nord Stream 1 i 2 odpowiadają ukraińskie władze. Tymczasem doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, Mychajło Podolak, zdecydowanie zaprzeczył tym doniesieniom.

Były szef niemieckiego wywiadu zagranicznego, August Hanning, zasugerował, że atak na gazociągi musiał być przeprowadzony z współpracą Polski oraz z akceptacją przywódców Ukrainy i Polski – Wołodymyra Zełenskiego i Andrzeja Dudy. W odpowiedzi Donald Tusk zwrócił się do inwestorów Nord Stream, aby przeprosili i milczeli.

Atak na gazociągi Nord Stream miał miejsce 26 września 2022 roku, kiedy to trzy z czterech nitek zostały zniszczone na głębokości około 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego. Gazociąg Nord Stream 1 przez lata był kluczowym źródłem dostaw rosyjskiego gazu dla Niemiec, co wzbudzało obawy w krajach Europy Wschodniej, które ostrzegały przed geopolitycznymi konsekwencjami tej inwestycji.

Rosyjska agresja na Ukrainę oraz wstrzymanie dostaw gazu przez Moskwę przed zniszczeniem gazociągu dodatkowo skomplikowały sytuację. Gazociąg Nord Stream 2 z kolei nie został uruchomiony w obliczu eskalacji konfliktu i związanych z tym napięć politycznych.

To, co wydarzyło się w kwestii Nord Stream, może mieć istotne konsekwencje nie tylko dla Europy, ale i dla globalnych rynków energetycznych, wzmagając dyskusje na temat bezpieczeństwa energetycznego i zależności krajów od rosyjskich surowców.