Rozrywka

Baby Lasagna o życiu po Eurowizji: "To pomogło mi wyjść z mroku" [WYWIAD]

2024-09-14

Autor: Piotr

Ma 29 lat, a muzyka zawsze była jego pasją. Jednak droga do sukcesu nie była łatwa. Marko, bo tak się nazywa, długo próbował przebić się w branży, pisząc dla innych artystów oraz grając w różnych zespołach. Jego życie pełne było różnych doświadczeń – mieszkał w Niemczech, pracował na różnych stanowiskach, od kelnera po recepcjonistę. Mimo to, nigdy na dobre nie zrezygnował z muzyki. I dobrze, bo w 2024 roku osiągnął najwyższe miejsce w historii swojego kraju na Eurowizji.

Na scenie Baby Lasagna w pełni przejawia swoją energię, ale prywatnie jest introwertykiem. Z wywiadu z Interią wynika, że Marko czuje się zmęczony trasą koncertową, ale jest wdzięczny za sukces, który osiągnął. Jego pierwszy koncert we Wrocławiu uznał za najlepszy w historii zespołu – czuje się tam jak w domu, w kraju, który również jest słowiański.

Szybko zdobył popularność, zwłaszcza po gorącym przyjęciu w Zagrzebiu, gdzie na jego koncert przybyło około 30 tysięcy ludzi. Marko nie spodziewał się takiego tłumu. Na Eurowizji w Malmö nie wiedział, jak duża jest jego popularność. Jego występy przyciągają tłumy fanów, którzy znają wszystkie piosenki na pamięć. Hit zespołu, „Rim Tim Tagi Dim”, zyskał nowy taniec, przypominający energicznego „Macarenę”, który jest popularny w internecie.

Marko wykazał się również skromnością, odrzucając nagrodę finansową rozdaną przez centralne władze Chorwacji, wybierając przekazanie tych pieniędzy na cele charytatywne dla domów dziecka. Dzięki swojej skromności i dojrzałości zdobył serca Europejczyków na Eurowizji.

Jednak Eurowizja nie była wolna od kontrowersji – pojawiły się kwestie neutralności i krytyki w związku z zachowaniem niektórych delegacji. Marko stwierdził, że nie doświadczył żadnych problemów, a jego skupienie na muzyce i przesłaniu była dla niego najważniejsza.

W najnowszym teledysku „Biggie Boom Bomm” Baby Lasagna wykonuje kontrowersyjny motyw, leżąc w trumnie. Marko podkreśla, że jest to metafora jego walki z depresją, z której pomogła mu wyjść religia – od momentu, gdy jego ojciec zaprowadził go do księdza, by porozmawiał o swoich zmaganiach.

W wywiadzie Marko zauważa, że na temat depresji trzeba mówić głośno i szukać wsparcia, by nie czuć się osamotnionym. Ma nadzieję, że po Eurowizji więcej młodych artystów zyska szansę na sukces, zamiast tylko znanych wykonawców, którzy często powielają te same schematy.

Podczas rozmowy zdradza również plany na przyszłość: na początku roku wyda nowy album, zamierza też spędzić wakacje w Szkocji, gdzie liczy na deszczową pogodę – którą uwielbia. Co więcej, wkrótce stanie się mężem Elizabety, z którą jest w związku od kilku lat. Marko nie tylko osiągnął sukces na Eurowizji, ale także zamierza stworzyć rodzinę i kontynuować swoją muzyczną karierę z pełną energią.