Beata Tyszkiewicz skrywała przerażenie przed publicznością: "Czułam się zażenowana"
2025-02-09
Autor: Anna
Beata Tyszkiewicz: Kariera filmowa i teatralna
Beata Tyszkiewicz, utytułowana aktorka, legendarna gwiazda polskiego kina i telewizji, ma na swoim koncie ponad sto ról filmowych i telewizyjnych, ale zaledwie dwie teatralne. W wieku 24 lat, będąc już uznaną gwiazdą, postanowiła zagrać na deskach Teatru Współczesnego w sztuce "Kariera Artura Ui". Jej debiut teatralny przeszedł niemal bez echa, co głęboko ją zraziło, prowadząc do decyzji, że teatr nie jest dla niej.
"Wybrałam kino, a właściwie kino wybrało mnie" - pisała w swojej książce "Nie wszystko na sprzedaż". Mimo to, dwa lata później namówił ją do powrotu na scenę Jacek Woszczerowicz, ikona polskiego teatru. Beata Tyszkiewicz zgodziła się, postawiwszy jednak warunek, że wystąpi jedynie piętnaście razy w sztuce "Za rzekę, w cień drzew".
Pierwsze doświadczenia w teatrze
Podczas pierwszej próby aktorka poczuła, że personel techniczny nie jest przyjaźnie do niej nastawiony. Garderobiane, z pogardą nazywając ją "znalezionym z filmu", traktowały ją z chłodem, co było dla Tyszkiewicz niezwykle bolesne. Aby zdobyć ich sympatię, postanowiła je "przekupić" i obsypała kwiatami.
Premiera i występy
W dniu premiery zaprosiła swoich znajomych, którzy zawsze przynosili jej kwiaty, a ich hołd podczas owacji sprawił, że kwiaty były wnoszone na scenę w ogromnych ilościach, do tego stopnia, że w teatrze zabrakło wiader. Po przedstawieniu, Beata przekazała wszystkie kwiaty garderobianym, co uczyniło ją ich ulubieńcem i na długo pozostawiło pozytywne wspomnienia w teatrze Ateneum.
Lęk przed publicznością
Rola w "Za rzekę, w cień drzew" była drugą i ostatnią w swoim teatralnym dorobku. Dopiero po latach przyznała, że panicznie obawiała się kontaktu z żywą publicznością, przyznając, że czuła się, jakby była "pożerana wzrokiem" widzów. W książce podkreśliła, że sama myśl o graniu na scenie ją paraliżowała, ponieważ nie była w stanie znieść stresu związanego z występami na żywo.
"Czułam się przez publiczność obnażona, odzierana z intymności" - wyznała. Pomimo swojej popularności, Tyszkiewicz była świadoma swoich braków warsztatowych. W książce przyznała, że unikając teatru, kierowała się obawą przed ciągłym wystawianiem na próbę swoich umiejętności aktorskich. Czuła, że każdy występ jest jak egzamin, na którym mogłaby się nie zdać.
Emerytura i spekulacje
Beata Tyszkiewicz, mimo swoich osiągnięć, zaledwie trzy lata przed emeryturą znacznie ograniczyła swoje udziały w mediach, co wywołało falę spekulacji na temat jej życia. Dzisiaj, gdy pracowała 60 lat, jej emerytura zaskakuje niską kwotą, co znów rodzi pytania o to, jak funkcjonuje system wynagrodzeń w polskiej kulturze. Uwaga, ujawniona prawda o jej decyzjach życiowych może Was zaskoczyć!