Bez dzieci? Płać więcej! Demografowie krytykują pomysł "bykowego"
2025-07-21
Autor: Tomasz
Dyskusja na temat wprowadzenia tzw. "bykowego", czyli podatku od osób bezdzietnych, rozgrzała opinię publiczną. Eksperci jednogłośnie podkreślają, że taki ruch nie przyczyni się do zwiększenia liczby urodzeń w Polsce. Jak zauważyła dr hab. Agnieszka Chłon-Domińczak z SGH, problemy demograficzne wymagają bardziej złożonych rozwiązań niż jedynie zmiany w systemie podatkowym.
Dr Piotr Szukalski z Uniwersytetu Łódzkiego nazwał tę koncepcję "naiwną metodą na rozwiązywanie problemów". Jak podkreślił, młodzi ludzie często nie dostrzegają związku między ich wynagrodzeniem a składkami na ubezpieczenie społeczne.
Kto zapłaci za dzieci innych?
Szukalski dodał, że jeśli ma to oznaczać większe wsparcie dla rodzin z dziećmi, to warto zastanowić się nad likwidacją programów takich jak 800+ i innych świadczeń, ponieważ osoby bezdzietne płaciłyby znacznie więcej. Zwiększone składki mogą prowadzić do wyższych emerytur, co w efekcie faworyzuje tych bezdzietnych.
Mateusz Łakomy, autor książki "Demografia jest przyszłością", zwrócił uwagę, że wyższe składki na emerytury tylko chwilowo zwiększyłyby fundusze emerytalne, ale później skutkowałoby to mniejszymi wypłatami.
Potrzebne realne zmiany
Eksperci wskazują, że znacznie ważniejsze są inne aspekty, takie jak dostępność mieszkań oraz stabilne zatrudnienie. Zmiana umów na czas nieokreślony w sektorze publicznym mogłaby zainspirować prywatne firmy do podobnych rozwiązań, co przyniosłoby młodym dorosłym poczucie bezpieczeństwa.
Konsekwencje "bykowego"
Ariel Drabiński, ekspert ds. demografii, również krytykuje pomysł "bykowego". Zauważa, że średni wiek mam w Polsce zbliża się do 30. roku życia, więc wprowadzenie takiego podatku mogłoby tylko pogorszyć sytuację demograficzną.
Według drabińskiego, głównym powodem rezygnacji z dzieci są kwestie kulturowe i ekonomiczne. Przewiduje on, że do 40% kobiet w Polsce może nie mieć dzieci.
Historia i skutki innych krajów
Pomysł "bykowego" ma swoje korzenie w przeszłości. W PRL osoby bezdzietne płaciły dodatkowe podatki, ale historyczne próby wprowadzenia podobnych rozwiązań w różnych krajach nigdy nie przyniosły pożądanych efektów.
W obliczu prognoz, które mówią o spadku liczby ludności w Polsce o 6,7 mln do 2060 roku, nadal poszukuje się skutecznych strategii na poprawę sytuacji demograficznej. Widać wyraźnie, że "bykowe" nie jest rozwiązaniem, które rozwiąże te dręczące problemy.
W obecnej sytuacji Polacy potrzebują kompleksowych rozwiązań, które pobudzą demografię poprzez realne wsparcie młodych rodzin i zwiększenie dostępu do mieszkań.