Białoruś: Jak mieszkańcy traktują nielegalnych migrantów?
2025-07-20
Autor: Michał
Cisza w Czeremsze pomimo kryzysu migracyjnego
W rejonie Czeremchy, gdzie odnotowano aż 160 prób nielegalnego przekroczenia granicy, mieszkańcy pozostają zaskakująco spokojni. Choć incydenty mają miejsce, lokalna społeczność nie odczuwa zagrożenia ze strony migrantów.
Mniejsza widoczność migrantów
Jan Czyżewski, 72-letni mieszkaniec, zauważa, że migranci stali się mniej widoczni niż wcześniej. "Teraz straż graniczna działa skuteczniej", mówi. Czasami gdy są zmoknięci, proszą o wodę czy jedzenie. "Dostają kromkę chleba i masło. W swojej naturze wszyscy pragną żyć", dodaje.
Obecność wojska zwiększa poczucie bezpieczeństwa
Lokalni mieszkańcy podkreślają, że obecność wojska na granicy znacząco poprawiła ich bezpieczeństwo. "Wojsko patroluje okolicę, więc czujemy się spokojniej", zapewniają Bazyli i Maria Waszkiewiczowie. W trakcie zbierania jagód dostrzegli nawet porzucone ubrania migrantów.
Zdziwienie brakiem incydentów
Nawet informacje o agresywnych zachowaniach migrantów nie wprowadzają niepokoju wśród mieszkańców. Czeremcha i okoliczne wsie rzadziej stają się świadkami przepływu migrantów w porównaniu do wcześniejszych lat. "Kiedyś przechodzili przez wieś, teraz to tylko nocne światła w lesie", opowiada Jolanta Siemieniuk.
Migrantów jest mniej, ale ich obecność zauważalna
Ireneusz Kordulewski, sołtys wsi Połowce, wspomina swoje kontakty z migrantami. "Kiedyś przychodzili do mnie prosząc o wodę. Wypili kilka butelek i poszli dalej. Mimo że mają pieniądze, rzadko stają się problemem", dodaje.
Turystyka w rejonie wciąż rośnie
Mimo trudnej sytuacji, turyści chętnie przyjeżdżają do przygranicznych wsi. Wojsko stara się zniechęcać migrantów do przekraczania granicy, stawiając znaki z odległością do Berlina – 790 km. Mieszkańcy, pełni empatii, chętnie pomagają migrantom, lecz pozostają czujni wobec potencjalnych zagrożeń.