Białoruska granica. MON: Wojsko używa broni kilka razy dziennie
2024-10-25
Autor: Piotr
Od początku roku na polsko-białoruskiej granicy zanotowano 1609 strzałów z ostrej amunicji. Ministerstwo Obrony Narodowej podkreśla, że w żadnym z tych incydentów nie zostali poszkodowani migranci.
Na antenie Radia Białystok, dowódca Zgrupowania Zadaniowego "Bezpieczne Podlasie", generał Arkadiusz Szkutnik, wskazał, że funkcjonariusze decydują się na użycie gumowych kul, które nie penetrują ciała. Strzał w kierunku człowieka ma być traktowany jako ostateczność.
"Dzięki zastosowaniu broni gładkolufowej, najbardziej agresywni migranci często rezygnują z podejmowania działań agresywnych, gdy dostrzegają, że żołnierze są uzbrojeni w tego typu broń", powiedział generał, dodając, że jest to skuteczny element odstraszający.
Kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej trwa. Informacje potwierdzają, że strzały są oddawane kilka razy dziennie. Zdarzenia związane z użyciem broni na granicy są wciąż przedmiotem śledztw. W jednym z przypadków, 3 listopada 2023 roku, nieopodal jeziora Topiło, żołnierz oddał strzały w kierunku Syryjczyka, który był ścigany. Mężczyzna został ranny i trafił do szpitala.
Inny incydent dotyczy dwóch żołnierzy, którzy strzelali w kierunku migrantów w okolicach Dubicz Cerkiewnych. Prokuratura Krajowa uwzględniła, że wojskowi nie znajdowali się w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia.
W tym kontekście warto zauważyć, że od początku roku na granicy ucierpiało 63 żołnierzy. Większość incydentów dotyczyła niewielkich obrażeń, które nie wymagały czasowego zwolnienia ze służby. Niestety, jedynym śmiertelnym przypadkiem był incydent z 6 czerwca, gdy sierżant Mateusz Sitko zginął w wyniku ataku z użyciem noża.
Migranci, którzy próbują przedostać się przez granicę, używają różnych środków, w tym kamieni, gałęzi oraz szklanych butelek. W niektórych przypadkach zanotowano również użycie proc.
Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest poważna. Według wiceszefa MSWiA, Czesława Mroczka, zabezpieczenie tej granicy kosztuje rocznie około 2,5 miliarda złotych. Premier Donald Tusk podczas ostatniego szczytu w Brukseli przekazał, że Polska przeznacza znaczną sumę na ochronę wschodnich granic Unii Europejskiej.
Na te wydatki składają się między innymi uszczelnianie i rozbudowywanie muru na odcinkach rzecznych, budowa nowych wież obserwacyjnych, wytyczanie dróg dojazdowych oraz zakup dronów do patrolowania obszaru. Szacuje się, że koszty te wyniosą około 1,6 miliarda złotych, jednak ostateczna kwota ma być ustalona po przetargach.
Do tej pory Unia Europejska przekazała Polsce w ramach Funduszu Zintegrowanego Zarządzania Granicami 67 milionów euro, co stanowi około 290 milionów złotych, czyli nieco ponad 10% całości kosztów ponoszonych przez Warszawę.