"Bluźnierczy, obrzydliwy". Film, który zjednoczył chrześcijan w protestach
2025-08-17
Autor: Ewa
Czy kontrowersje uczyniły film kultowym?
Zastanówmy się, czy "Żywot Briana" w ogóle zdobyłby taką popularność, gdyby nie towarzyszące mu kontrowersje. Ten kultowy film grupy Monty Pythona wcale nie był tak bezpośrednio obrazoburczy, jak mogłoby się wydawać. John Cleese, z przymrużeniem oka obserwując protesty, miał podobno szturchnąć kolegów słowami: "Patrzcie, udało nam się zjednoczyć chrześcijan po raz pierwszy od dwóch tysięcy lat!".
Początki "Życia Briana"
Pomysł na film narodził się w czasach, gdy Pythoni związani byli z innym projektem, "Monty Python i święty Graal". Początkowo myśleli o skeczu na temat Jezusa, jednak szybko zrozumieli, że zamiast kpić z niego, powinni stworzyć coś bardziej pozytywnego. Tak narodził się Brian, postać mająca początkowo być trzynastym apostołem, której historia ewoluowała w coś, co przypomina biblijną opowieść.
Wsparcie George'a Harrisona
Film mógłby nie ujrzeć światła dziennego, gdyby nie wsparcie George'a Harrisona z zespołu Beatles. Większość wytwórni filmowych odrzuciła projekt, obawiając się kontrowersji. Harrison zainwestował w produkcję 4 miliony dolarów, zakładając firmę HandMade Films. Sam zagrał niewielką rolę, chociaż jego głos zniknął w dźwiękowej wersji.
Protesty i kontrowersje po premierze
Po premierze "Żywot Briana" spotkał się z falą krytyki ze strony organizacji katolickich. Zarzucano mu bluźnierstwo i zesłali go na długi bojkot. W Irlandii film nie był wyświetlany aż do 1987 roku, a w Norwegii premierę opóźniono o rok. Mimo to, prodkucja ostatecznie stała się hitem na całym świecie, zdobywając popularność także w Stanach Zjednoczonych.
Kontrowersje wciąż aktualne
Niespodziewanie, film dalej budzi kontrowersje. Niedawno John Cleese ujawnił, że teatralna adaptacja "Życia Briana" została ocenzurowana z powodu jednej z kluczowych scen. Bohater o imieniu Loretta stwierdza, że chce być kobietą i walczyć z opresją, co w dzisiejszych czasach wywołało sprzeciw. Cleese zauważył, że przed czterdziestu laty nikt się tym nie oburzał. Teraz czasy się zmieniły, a wraz z nimi nasze poczucie humoru.