Kraj

Śmierć policjanta poruszyła całą Polskę. Wzruszające słowa brata na ceremonii pogrzebowej

2025-03-15

Autor: Michał

Podczas ceremonii pogrzebowej nie brakowało emocji. Ksiądz, prowadząc nabożeństwo, mówił drżącym głosem: „W obliczu tak wielkiej tragedii trudno znaleźć słowa… W jednej chwili człowiek zostaje obdarty ze wszystkiego.” Wspomniał o momentach, gdy insp. Andrzej Haraś objął stanowisko komendanta w Turku. „Byłem tam 26 lipca 2024 r. Mówił, że jest dumny, że służy, że chce być dla ludzi. Był pełen inicjatywy i troski o dobro mieszkańców oraz podwładnych.”

Wzruszające słowa padły także z ust jego brata, Pawła Harasia, który z trudnością opanowywał emocje, podchodząc do mównicy: „Dla każdego z nas są chwile wzniosłe, ale i naznaczone bólem. Ocena należy do Boga... Wspomnienia o Andrzeju nie dotyczą tylko jego roli jako policjanta, lecz przede wszystkim jako starszego brata i opiekuna. Byłeś przy mnie w trudnych chwilach, uczyłeś mnie życia, podróżowałeś ze mną, byłeś moją opoką.”

Paweł przypomniał, jak rodzice przestrzegali ich przed wyborem policyjnej drogi: „Mówili, że to nie jest praca, ale służba. Że to ciężki kawałek chleba. A jednak wiedzieliśmy, że zawsze jesteś pierwszy do działania, bezkompromisowy.”

Ostatnia rozmowa z bratem była dla niego niezwykle bolesna: „Dzień przed tragedią rozmawialiśmy o wakacjach. Nikt nie przypuszczał, że to będzie nasza ostatnia rozmowa.” Następnego dnia otrzymał telefon z tragicznymi wieściami: „Miałem wolne, ale ty byłeś w służbie. Dowiedziałem się, że miałeś wypadek, że stan jest ciężki. Niestety, kierowca auta również zmarł. Wsiadłem w samochód i jechałem do ciebie, z niepokojem czekając na wieści po operacji. Tak bardzo pragnąłem Cię zobaczyć” – mówił zrozpaczony Paweł.

Dalsza część ceremonii była przepełniona emocjami, kiedy Paweł powiedział: „7 marca przegrałeś tę bitwę. Na zewnątrz twardy jak skała, w środku czuły, kochający ojciec, dobry mąż i brat…”

Wypadek miał miejsce pod koniec stycznia na drodze krajowej nr 72 między Wymysłem a Grzymiszewem. Samochód, którym jechał komendant, zderzył się z łosiem. Insp. Haraś w ciężkim stanie trafił do szpitala w Poznaniu. Niestety, lekarze przez tygodnie walczyli o jego życie, ale jego obrażenia okazały się zbyt ciężkie.

Insp. Andrzej Haraś kierował jednostką w Turku od maja ubiegłego roku. Jego pasja i oddanie służbie były niespotykane, a to, co robił w dniu tragedii, było symboliczne – wracał z finału WOŚP, gdzie licytowano jeden dzień w roli komendanta policji.

Cała Polska pogrążyła się w żalu. Ci, którzy go znali, mówią jednogłośnie: „To była służba pełniona całym sercem.”