Były muzyk Red Hot Chili Peppers potrącił śmiertelnie mężczyznę. Czeka go tylko kara w zawieszeniu
2025-05-30
Autor: Michał
Tragedia w Alhambrze
Fala oburzenia towarzyszy tragedii, która miała miejsce w Alhambrze w Kalifornii, gdzie były gitarzysta Red Hot Chili Peppers, Josh Klinghoffer, został oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku. Rodzina zmarłego, Israela Sancheza, wniosła pozew, zarzucając artyście lekkomyślność podczas jazdy.
Wyjątkowo smutna historia
Israel Sanchez, znajdując się w drodze do sklepu, aby przygotować posiłek dla rodziny, został potrącony przez SUV-a Klinghoffera, gdy bezpiecznie wchodził na przejście dla pieszych. "Zrobił wszystko, co trzeba, a mimo to nie wrócił już do domu. To tragedia, która rani całą rodzinę" - mówi Nick Rowley, prawnik bliskich ofiary.
Niespodziewana kara dla muzyka
Josh Klinghoffer przyznał się do winy i zaakceptował warunki ugody zaproponowane przez sąd. Zamiast więzienia, czeka go rok kurateli, 60 dni prac społecznych oraz obowiązkowy kurs bezpiecznej jazdy. Musi również wypłacić odszkodowanie rodzinie Sancheza, której dokładna suma zostanie ustalona później.
Był współpracującym muzykiem
Po tragicznym wypadku, Klinghoffer, jak twierdzi jego przedstawiciel, współpracował z policją, zgłaszając wypadek i oczekując na służby. To nie pierwsza tragedia w życiu artysty, bowiem w latach 2009-2019 był członkiem Red Hot Chili Peppers, zdobywając uznanie i wprowadzając się do Rock and Roll Hall of Fame.
Rozwój kariery i nowe wyzwania
Obecnie, Klinghoffer współpracuje z Eddiem Vedderem i jego zespołem Pearl Jam, a także innymi artystami. Uczestniczył w nagraniu najnowszej płyty Eltona Johna, pokazując, że mimo tragedii, jego kariera muzyczna trwa.
Czekając na sprawiedliwość
Przesłuchanie w procesie cywilnym przeciwko Klinghofferowi odbędzie się 1 lipca. Rodzina Sancheza ma nadzieję na odpowiedzialność za ten straszliwy incydent, który okazał się nie tylko stratą, ale i traumą dla całej rodziny.