Były piłkarz Legii przeżył chwilę grozy. Pod jego domem wybuchła bomba
2025-03-04
Autor: Jan
Andy Bara, który do Legii Warszawa trafił w sierpniu 2003 roku, miał za sobą imponujące CV, z doświadczeniem w takich klubach jak Dynamo Zagrzeb czy Valencia. Mimo że był zapraszany do młodzieżowej reprezentacji Chorwacji, jego przygoda z Legią okazała się krótka; po rocznym okresie był zmuszony odejść z klubu, krytykując zespół i trenerów. W 2004 roku zakończył karierę piłkarską i założył agencję menedżerską, z której usług skorzystał m.in. Dani Olmo, który przeszedł do FC Barcelony.
W ostatnich dniach Bara przeżył dramatyczne wydarzenie. Jak doniosły chorwackie media, nieznany sprawca wrzucił ładunek wybuchowy na posesję, na której mieszka były piłkarz. Wybuch, który nastąpił tuż po północy, wstrząsnął okolicą, ale na szczęście nikt nie ucierpiał.
- To brzmiało okropnie. Około 0:50 nastąpił naprawdę głośny wybuch. Byliśmy bardzo przestraszeni. Początkowo myślałem, że to silne trzęsienie ziemi - relacjonował świadek tego zdarzenia.
W trakcie prowadzonych prac dochodzeniowych policja sprawdziła, czy kamery monitoringu uchwyciły moment zdarzenia. Jak się okazało, usłyszane odgłosy mogły być wynikiem użycia mocnej petardy, a nie bomby.
W rozmowie z dziennikarzami, Bara wyjawił, że nie miał wcześniej sygnałów, które mogłyby sugerować, że ktoś mu zagraża. - Nie ma mowy, to wykluczone - powiedział.
To zdarzenie wywołało falę niepokoju nie tylko wśród sąsiadów, ale także w szerszej społeczności. Obawy dotyczące bezpieczeństwa osób publicznych w Polsce rosną, zwłaszcza w kontekście rosnącej liczby incydentów związanych z przestępczością zorganizowaną. Właśnie dlatego, władze lokalne rozważają zwiększenie środków bezpieczeństwa w okolicach, gdzie żyją znane osobistości.
Bara, obok Daniego Olmo, zarządza także innymi utalentowanymi piłkarzami, takimi jak Álvaro Morata oraz chorwacki pomocnik Lovro Majer. Sytuacja wokół jego domu tylko potwierdza, jak skomplikowane i nieprzewidywalne potrafi być życie byłych sportowców.