Kraj

Co dalej z domem Jaworków? Mieszkańcy mówią o "klątwie" i "przepowiedni"

2025-08-02

Autor: Magdalena

Zbrodnia, która wstrząsnęła Borowcami

W nocy z 9 na 10 lipca 2021 roku, w spokojnej wiosce Borowce, miało miejsce mrożące krew w żyłach zdarzenie. Jacek Jaworek dokonał brutalnego zabójstwa swojego młodszego brata Janusza, jego żony Justyny oraz ich 17-letniego syna Jakuba. Jak relacjonują mieszkańcy, Anna, siostra Jacka, wciąż przyjeżdża do opuszczonego domu, otwiera okna i mija bez słowa.

Długie poszukiwania i tragiczny finał

Mimo intensywnych poszukiwań przez policję, Jacek Jaworek przez trzy lata unikał sprawiedliwości. Jego dramatyczna ucieczka zakończyła się w lipcu 2024 roku, gdy odebrał sobie życie w Dąbrowie Zielonej, pięć kilometrów od Borowiec. Okazało się, że ukrywał się u swojej ciotki, która teraz może stanąć przed sądem za wspieranie zbiega.

Przepowiednia, która się spełniła?

Mieszkańcy Borowców wspominają, że tragedia miała swoje korzenie w rodzinnych napięciach. Stanisław Jaworek, ojciec Jacka, rzekomo powiedział: "Niech się pozabijają, mnie już nie będzie". Niestety, ta przerażająca przepowiednia się spełniła. Po śmierci Stanisława w 2016 roku, brak testamentu spowodował dodatkowe konflikty między jego dziećmi.

Pokłosie rodzinnych konfliktów

Janusz, który wrócił z emigracji z Włoch, miał opiekować się schorowanym ojcem. Gdy w 2020 roku do Polski wrócił Jacek, sytuacja finansowa rodziny znacznie się pogorszyła. Rodzinne napięcia narastały, szczególnie gdy Jacek oskarżył Janusza o doniesienie na policję w sprawie alimentów.

Jedyny ocalały z tragedii

W wyniku tragicznych wydarzeń jedynym ocalałym był 13-letni Gianni, najmłodszy syn ofiar, który teraz mieszka na Śląsku z ciocią, starając się zbudować nowe życie w cieniu przeszłości.

Dom wciąż w zawieszeniu

Choć tragedia miała miejsce ponad dwa lata temu, rodzina Jaworków nadal mierzy się z konsekwencjami. Dom, w którym miała miejsce zbrodnia, wciąż stoi pusty, a sprawa spadku wisi w powietrzu. Nikt nie chce wracać do wydarzeń, które wstrząsnęły ich życiem. Jak podkreśla jedna z kuzyn, podział majątku jeszcze nie nastąpił.