Rozrywka

Córka Susan Sarandon WBIJA HEJTEROM SZPILE! Jej dekolt w sukni ślubnej wywołał burzę, ale finał tej historii zszokuje cię!

2024-07-25

Autor: Jan

Stylizacje ślubne w świecie show-biznesu zawsze budzą ogromne emocje. Dotyczy to nie tylko kreacji zaproszonych gości, ale przede wszystkim tego, co mają na sobie państwo młodzi. Przypomnijmy sobie na przykład najgorsze kreacje ślubne wśród gwiazd: od zbyt krótkich sukienek po przesadnie zdobione kreacje.

Na przełomie czerwca i lipca internet zawrzał pod zdjęciami z wesela córki Susan Sarandon. Eva Amurri przysięgała wieczną miłość i wierność w wyjątkowo głęboko wydekoltowanej sukni ślubnej, co wywołało falę krytyki.

"Co za tandetna suknia pozbawiona klasy!" "Jak można tak świecić piersiami podczas własnego ślubu?!" "Chore!" - to tylko niektóre z komentarzy oburzonych internautów.

Eva Amurri z czasem przyznała, że krytyka bardzo ją zabolała. Na swoim blogu napisała: "Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ludzie, których nawet nie znam, uznają moje ciało za coś obraźliwego, zwłaszcza w takim dniu... Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu. To okropne uczucie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że na świecie jest tak wielu ludzi, których natychmiastową reakcją na widok radości jest próba wyrządzenia krzywdy".

Eva wspomina, że zawsze miała naturalnie bardzo duży biust, a jego rozmiar zmieniał się na przestrzeni lat, gdy rodziła i karmiła swoje dzieci. "Czy moje piersi są tak samo jędrne, jak w wieku 20 lat, zanim trzykrotnie wydały na świat człowieka? Zdecydowanie nie" - mówi otwarcie i dodaje, że nie zamierza się tym przejmować.

Nie rozumie, jak ludzie mogą być tak złośliwi w stosunku do kogoś w jego najszczęśliwszym dniu. "Być może to głupie, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że ludzie tak zareagują na to, jak wyglądam w sukience, którą wybrałam na własny ślub. Nigdy, nawet za milion lat, nie mogłabym sobie wyobrazić sytuacji, w której chciałabym publicznie zniszczyć komuś jego najszczęśliwszy moment życia" - podkreśla.

Na koniec Eva stawia odważną teorię, że nienawiść, której doświadczyła, sprowadza się do "strachu, wstrętu do samego siebie, niepewności i wściekłości". "Przestałam użalać się nad sobą i zaczęłam współczuć tym ludziom" - pisze, dodając, że drży na myśl, że jej córka będzie dorastać w czasach, kiedy ciała kobiet są nadal polem bitwy.

Czy rozumiecie jej rozczarowanie? Jakie jest Wasze zdanie?

Ocena artykułu:

Wasza opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.