Czemu poppsychologia kłamie o szczęściu?
2025-05-28
Autor: Ewa
Wygląda na to, że żyjemy w czasie, w którym zewsząd otaczają nas zniekształcone obrazy ideałów. Stworzone przez masową kulturę wzorce szczęścia, sukcesu i bogactwa mogą nas przyprawić o poczucie niższości i wewnętrzny niepokój. Zaczynamy się porównywać z idealizowanymi postaciami influencerów i aktorów, co prowadzi do przekonania, że nasze życie jest pełne defektów, a my sami nie nadajemy się do szczęścia.
– Rzeczywiście, odkąd media społecznościowe stały się codziennością, tendencja ta tylko się nasila. Na Facebooku, TikToku czy Instagramie nie dzielimy się naszymi problemami. Nikomu nie przychodzi do głowy, aby publikować zdjęcia ze złych chwil czy dokumentować kłótnie z bliskimi. W sieci pokazujemy życie, które obrazowane jest jedynie w kolorowych odcieniach — i to jest problem.
Pierwszym krokiem, by wyrwać się z tej pułapki, jest uświadomienie sobie, że to, co widzimy, to projektowana iluzja. Obrazy te są starannie wyselekcjonowane, a prawdziwe życie z jego smutkami i bólem zostaje zepchnięte w cień.
Nie da się żyć w wiecznym szczęściu. Ból, strata, smutek — to naturalne aspekty ludzkiego istnienia, które, zdaniem poppsychologii, starają się zignorować. Wmawia się nam, że każdą trudną emocję należy szybko usunąć, by nie dać się złamać. A to prowadzi jedynie do większego rozczarowania.
– Będąc bombardowanym idealizowanymi przekazami, zaczynamy wierzyć, że szczęście można kupić i osiągnąć. Gromadzimy przedmioty, a mimo to poczucie szczęścia ucieka, co podsyca frustrację. Im więcej posiadamy, tym bardziej odczuwamy niezadowolenie.
Możliwe, że warto ponownie zdefiniować, czym tak naprawdę jest szczęście. W historii ludzkości związane było ono z życiem w zgodzie z wartościami i robieniem rzeczy sensownych. Prawdziwe szczęście często jest skutkiem dobrego działania i postawy, a nie celem samym w sobie.
– Może czas powrócić do pierwotnego znaczenia szczęścia? Prawdziwe wartości, które kształtowały nasze życie, jak dobroć i empatia, stają się coraz rzadsze. Być może nadszedł czas, by znaleźć równowagę między przyjemnościami a nieprzyjemnymi emocjami i nauczyć się, jak je akceptować.
W obliczu rosnącej liczby osób leczących się z zaburzeń emocjonalnych, warto przyjrzeć się, w jaki sposób nasze społeczeństwo postrzega emocje. Obecnie życie pełne emocji, również tych negatywnych, jest wciąż pomijane.
Choć psychiatra może zmniejszyć nasz ból, to nie zastąpi prawdziwej zmiany w życiu. Musimy sami wyjść poza utarte schematy i nauczyć się, jak radzić sobie z emocjami w zdrowy sposób.
– To odczuwanie emocji jest normalne. Uznanie, że ból, smutek czy lęk to naturalne reakcje, to pierwszy krok do zdrowienia. To ważne, żeby nauczyć się nazywać swoje uczucia, akceptować je i pozwalać sobie na ich przeżycie, a nie blokować.
Zdarza się, że żyjemy w zbytniej presji, by być szczęśliwymi, dzięki czemu nasze emocjonalne zdrowie staje się pośmiewiskiem. Radzenie sobie z trudnymi emocjami i ich akceptacja dają nam szansę na prawdziwe szczęście w zgodzie z samym sobą.
Więc, zamiast gonić za nierealnymi wzorcami szczęścia, zacznijmy żyć w zgodzie z własnymi wartościami, skupiając się na realnych emocjach i ich akceptacji.