Sport

Cztery asy serwisowe, a potem kłopot. Faworyt na krawędzi, niepokój o reprezentanta Polski

2025-02-21

Autor: Agnieszka

Asseco Resovia długo była jednym z największych rozczarowań PlusLigi, ale po sensacyjnej porażce z Barkomem Każany Lwów, zespół z Rzeszowa zaczął jak feniks odradzać się z popiołów. Od tamtej pory nie zaznał smaku porażki, choć w ostatnim meczu 26. kolejki z Trefl Gdańsk, o zwycięstwo przyszło walczyć z ogromnym trudem.

Gdańszczanie przyjechali bez Janusza Gałązki i Rafała Sobańskiego, a w Rzeszowie brakowało tylko kontuzjowanego Pawła Zatorskiego. Po raz kolejny w składzie Asseco Resovii znalazł się Klemen Cebulj, który po kilku meczach w rezerwie znów pokazał swoje umiejętności.

Na początku meczu błyszczał jednak Stephen Boyer, francuski atakujący, który ma opuścić Resovię po sezonie. W pierwszych pięciu akcjach notował aż cztery asy serwisowe, co dało jego drużynie znaczną przewagę, mimo że goście szybko zdołali zbliżyć się na dwa punkty. Po chwili trener Treflu, Tuomas Sammelvuo, poprosił o przerwę przy stanie 14:13 na korzyść rzeszowian, lecz po niej jego zespół stracił prowadzenie, pozwalając rywalom na remis 17:17.

W tym secie goście nie popełnili ani jednego błędu w zagrywce ani ataku, co pozwoliło im wygrać 25:22. Resovia miała więc problem z koncentracją, a także straciła swojego rozgrywającego, Lukasa Kampę, co dodatkowo skomplikowało sytuację na boisku.

W drugim secie rzeszowianie wciąż mieli przewagę z Boyerem na czołowej pozycji, jednak Trefl Gdańsk zaczął stawiać opór, a błędy w ataku pozwoliły im na prowadzenie. Mimo to, po mocnych zagrywkach Karola Kłosa, Resovia prowadziła 18:12, a w końcu wygrała tę partię 25:19.

Trzeci set również był pod kontrolą rzeszowian, aż do momentu, gdy na początku czwartej partii zaskoczyli ich gdańszczanie. Trefl przeszedł do ofensywy z inicjatywą, a Resovia musiała gonić wynik. Przełomowy moment nastał, gdy zespoły doprowadziły do remisu 11:11.

Decydujący tie-break był pełen emocji. Boyer wrócił do gry, zdobywając kolejne punkty, lecz w kluczowym momencie z boiska musiał opuścić Bartosz Bednorz z wyraźnym grymasem bólu. Po zamianie ostrzeżenia postanowił grać Adrian Staszewski, a Resovia zakończyła mecz wygraną 21:19.

Dzięki temu zwycięstwu, Asseco Resovia umocniła swoją pozycję na siódmym miejscu w tabeli PlusLigi, mając pięć punktów przewagi nad PGE GiEK Skrą Bełchatów. Już w najbliższy wtorek czeka ich kolejne wyzwanie – rewanżowy mecz ćwierćfinału Pucharu CEV z Fenerbahce Stambuł, w którym rzeszowianie będą musieli udowodnić swoje umiejętności, by mieć szansę na awans.

Wiele osób z niepokojem obserwuje też sytuację z kontuzją Bednorza, reprezentanta Polski. Czy jego brak wpłynie na formę drużyny w nadchodzących meczach?