Czy to koniec marzeń właścicieli instalacji fotowoltaicznych? "Czekaj, aż wyłączą ci prąd!"
2024-09-11
Autor: Ewa
Właściciele instalacji OZE w Polsce często stają przed szokującą rzeczywistością – nieprzewidywalne wyłączenia prądu stają się prawdziwą zmorą. Jak podają źródła, sprawy wyglądają szczególnie niepokojąco w okresie świątecznym. "Najgorsze są telefony w Boże Narodzenie, kiedy siedzisz z rodziną przy stole, a nagle dostajesz informację, że albo wyłączą ci wiatrak, albo to zrobią sami" – skarży się jeden z właścicieli farm wiatrowych w rozmowie z "Wyborczą".
Te nagłe komunikaty mają alarmujący ton: "Albo natychmiast wyłączysz, albo my odłączymy cię od sieci w sposób 'twardy', co może doprowadzić do uszkodzeń urządzenia" – dodaje inny przedsiębiorca. Problem z wyłączaniem wiatraków polega na konieczności ich wcześniejszego unieruchomienia, aby uniknąć awarii.
Warto dodać, że niektóre farmy OZE można kontrolować zdalnie, ale w wielu przypadkach niezbędne jest manualne wyłączenie urządzeń. Maciej Wapiński z Polskich Sieci Elektroenergetycznych (PSE) informuje, że inwestorzy zazwyczaj mają od 30 do 180 minut na reakcję.
Niepokój przedsiębiorców potęguje fakt, że nawet krótkie wyłączenia wiążą się z kosztami, a dodatkowo proces ubiegania się o odszkodowania jest obciążony biurokracją. Mimo zapowiedzi PSE o utworzeniu specjalnego portalu, który ma ułatwić procedurę rekompensat, wielu inwestorów pozostaje sceptycznych co do skuteczności nowych rozwiązań.
Dodatkowo, w obliczu nadchodzącej transformacji energetycznej, pojawia się pytanie, czy programy takie jak "Mój prąd" przekonają Polaków do inwestycji w magazyny energii, które mogą istotnie złagodzić skutki tego rodzaju wyłączeń. W odpowiedzi na te trudności, eksperci sugerują, że kluczem do przetrwania w tej branży jest elastyczność i dobór odpowiednich technologii, które mogą minimalizować ryzyko strat.
Jakie są Twoje przemyślenia na ten temat? Czy przepisy dotyczące OZE są wystarczająco korzystne dla inwestorów? Podziel się swoją opinią!