Kraj

Czy wprowadzenie patriotyzmu do szkół to tylko polityczna gra? Minister Nowacka mówi "nie" Kosiniakowi-Kamyszowi!

2024-08-21

Autor: Anna

15 sierpnia Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), zaprezentował swój projekt ustawy dotyczący wprowadzenia wychowania patriotycznego do szkół. Jego inicjatywa nie przewiduje stworzenia nowego przedmiotu, lecz skupia się na organizowaniu wizyt w miejscach istotnych dla polskiej historii, w tym także lokalnych.

Kosiniak-Kamysz podkreślił, że jego plan zakłada powołanie Komisji Edukacji Narodowej, która miałaby nadzorować projekt, a także promować ważne tradycje oraz postaci z historii Polski, które powinny być włączone do programu nauczania. Wskazał na potrzebę współpracy z innymi posłami w tej kwestii, jednak wicepremier mógł się pomylić, ponieważ minister edukacji Barbara Nowacka wyraziła stanowczą krytykę wobec jego propozycji.

"Naszym celem jest odpolitycznienie szkół. Nie zgadzam się na to, aby minister edukacji dyktował, co nauczyciele powinni robić na wycieczkach" - powiedziała Nowacka w programie "Gość Wydarzeń" na antenie Polsat News. Podkreśliła, że to nauczyciele najlepiej znają potrzeby swoich uczniów i nie powinny być na nie nałożone ograniczenia przez polityków. Wskazała na konieczność zapewnienia autonomii nauczycielom oraz lokalnym samorządom.

Minister Nowacka określiła projekt PSL jako "grę polityczną", zaprzeczając, że szkoła potrzebuje nowego programu wychowania patriotycznego. "Nasze szkoły już uczą dzieci patriotyzmu" - dodała, podkreślając, że dzieci powinny być nauczane bez wpływów politycznych. Jej słowa sugerują, że zaproponowana przez Kosiniaka-Kamysza inicjatywa może być sposobem na wywołanie kontrowersji przed nadchodzącymi wyborami.

Patriotyzm w edukacji to temat, który wzbudza emocje w całym kraju, a dyskusje na ten temat często obserwowane są w kontekście nadchodzących wyborów parlamentarnych. Czy projekt PSL ma na celu zyskanie poparcia wśród wyborców, czy raczej realne zmiany w systemie edukacji? Czas pokaże, ale jedno jest pewne: sytuacja w polskich szkołach z pewnością będzie kontynuować żywe dyskusje i polemiki.