Kraj

Długi weekend we Władysławowie. Chaos na każdym kroku!

2025-08-17

Autor: Andrzej

W sobotnie przedpołudnie, Bernard z podpuławskiej miejscowości postanowił wybrać się na long weekend do Władysławowa samochodem. Wyruszył o godzinie 10, a pokonanie zaledwie 22 kilometrów zajęło mu... ponad dwie godziny!

Nawet znajomość okolicy nie pomogła. Zdesperowany, porzucił auto i postanowił dotrzeć do centrum pieszo. "Nie zrobię tego błędu ponownie!" – podkreślił w rozmowie z o2.pl.

Dramatyczne sceny na dworcu!

Gdy Bernard postanowił dojechać pociągiem z Gdyni do Władysławowa, po godzinie 11, natrafił na spore tłumy. Ludzie z walizkami zatłoczyli peron, ale miejsca w wagonach nie brakowało.

Prawdziwe piekło zaczęło się jednak na dworcu we Władysławowie. Z trudem udało mu się wysiąść z pociągu – na peronie zrobiono jedynie 30-centymetrową przestrzeń, aby umożliwić wysiadającym. Gdy tylko pojawiła się okazja, tłum ruszył naprzód jak fala, zapominając o zasadach kultury.

Ludzie walczyli o każdy centymetr!

"Ledwo się przecisnęliśmy, a szliśmy z małymi wnukami. Wychodzenie z peronu zajęło nam trzy razy więcej czasu, niż powinno!" – opowiadała pani Małgorzata. Tłok spowodowany był popularnością kierunku – pociąg kierował się do Helu. Na peronie słychać było krzyki i pchających się ludzi.

Władysławowo pełne letnich atrakcji!

Na plażach i ulicach Władysławowa roi się od turystów. Wszędzie stragany, a na każdej ulicy królują pluszowe zabawki wzorowane na uwielbianym Labubu. Ceny są niższe niż w czerwcu – zaledwie 35 złotych za zabawkę, która wcześniej kosztowała 45 zł.

Nie tylko stragany z zabawkami cieszyły się popularnością. Tłumy przewijały się także przez supermarkety, gdzie na półkach brakowało dosłownie wszystkiego – wyprzedane były kremy do opalania i jednorazowe maszynki do golenia.

Kłopoty z alkoholem i wypadek!

Zaledwie kilka godzin w Władysławowie, a Bernard był świadkiem wypadku. Karetka na sygnale pędziła uliczką między wydmami a wieloma atrakcjami turystycznymi. O godzinie 17 nietrzeźwy mężczyzna przewrócił się i rozbił głowę. "Miał dwa rogi na czole – to efekty upadku" – relacjonował świadek.

Alkohol był wszechobecny. Smutnym widokiem były czteropaki piwa przewożone dziecięcym wózkiem...

Czerwone flagi na plaży!

Po godzinie 16 plaże zaczęły się wyludniać. Ratownicy kończyli dyżury, a nad ich budkami powiewały czerwone flagi, co oznaczało zakaz kąpieli. Słońce zaczynało padać, a turyści relaksowali się w grach na plaży jak piłka czy frisbee. To była idealna pora na spędzenie czasu nad morzem!

Długi weekend we Władysławowie z pewnością był niezapomnianym doświadczeniem, pełnym emocji i zwariowanych sytuacji!