Świat

Donald Trump zaskoczył Binjamina Netanjahu: Szokujący plan na Strefę Gazy!

2025-02-06

Autor: Tomasz

Ekstremiści w euforii

Nowa propozycja Donalda Trumpa wywołała ogromne poruszenie w izraelskiej ultraprawicy mesjanistycznej i suprematystycznej. Politycy spod znaku ekstremizmu domagali się od premiera Netanjahu, aby Izrael przejął kontrolę nad Strefą Gazy i przywrócił tam kolonie, które zostały zlikwidowane w 2005 roku przez Ariela Szarona. Jednak plan Trumpa, w którym USA miałyby zapewnić tę kontrolę, wykracza poza ich oczekiwania, oferując znacznie większe możliwości działania.

Nieoczekiwana reakcja

Na środowej konferencji prasowej, minister finansów Izraela, Becalel Smotricz, określił plan Trumpa jako 'prawdziwą odpowiedź na wydarzenia z 7 października' podczas ataku Hamasu, który kosztował życie 1200 Izraelczyków. Wiele ugrupowań w Izraelu widzi w tej propozycji szansę na trwałe zakończenie idei państwa palestyńskiego. Nie tylko skrajna prawica, ale także politycy centroprawicy jak Benny Ganc i centrolewicy jak Jair Lapid, wyrazili zainteresowanie tym pomysłem, chociaż nie kryją swoich obaw. Krytykę formułują głównie lewicowe partie i arabskie ugrupowania w Knesecie, które są w mniejszości.

Netanjahu podziękował Trumpowi, mówiąc o 'wizjonerstwie, które może zmienić bieg historii'. Jednocześnie przyznał, że plan 'maksymalnej presji' na Iran niekoniecznie odpowiada jego oczekiwaniom, licząc na to, że Trump da mu zielone światło do działania.

Plan na Gazę – kontrowersyjny czy realny?

Interesująca jest sytuacja, kiedy Trump przedstawia swój plan przejęcia kontroli nad Gazą. Pojawiają się pytania, jak to w ogóle miałoby wyglądać w praktyce. Jego propozycje, które stają w sprzeczności z dotychczasową polityką USA na Bliskim Wschodzie, w której respektowano prawa Palestyńczyków, mogą spotkać się z ogromnym oporem. Nikt nie zapomni o tragicznych wydarzeniach z 1948 roku, znanych jako 'Nakba', kiedy to wielu Palestyńczyków zostało zmuszonych do opuszczenia swoich ziem.

Kraje sąsiednie, jak Jordania i Egipt, mają być rzekomo gotowe na przyjęcie miliona uchodźców, co wydaje się mało realne. Arabia Saudyjska i inne państwa Zatoki również stanowczo sprzeciwiają się tego typu planom, żądając uznania praw Palestyńczyków. Turcja, UE i Chiny wyraziły dezaprobatę wobec pomysłów Trumpa w tej sprawie.

Gra pozorów?

W obliczu krytyki, amerykańscy urzędnicy zaczynają łagodzić przesłanie Trumpa. Nowe informacje sugerują, że jego plan mógł być jedynie próbą balonową, a rzeczywiste intencje mogą się różnić od głoszonych publicznie.

Marco Rubio, amerykański sekretarz stanu, osłabił wcześniejsze stwierdzenia Trumpa, sugerując, że prezydent miał na myśli jedynie chwilową nieobecność Palestyńczyków w Gazie, co otwiera drzwi do nowej narracji na temat konfliktu. Z kolei rzecznik Białego Domu zdementował, że planuje się wysyłać żołnierzy amerykańskich do Gazy, co jedynie zwiększa napięcia wokół tej kwestii.

Niemcy i inne kraje europejskie jednoznacznie protestują przeciw takim rozwiązaniom, uznając je za nieakceptowalne w kontekście dotychczasowych wysiłków na rzecz stabilizacji regionu.

Co czeka nas w przyszłości?

Perspektywy pokojowego rozwiązania konfliktu w regionie wydają się coraz bardziej odległe, a idea dwupaństwowa, która przecież była wcześniej palącym tematem, może ustąpić miejsca nowym pomysłom, które będą wprowadzać jeszcze większe napięcia. Trump zapowiedział również, że wkrótce odniesie się do kwestii aneksji Zachodniego Brzegu, co może oznaczać kolejną falę kontrowersji w tej delikatnej sprawie.

Obecnie sytuacja na Bliskim Wschodzie staje się coraz bardziej skomplikowana, a każdy ruch w tej grze może mieć dramatyczne konsekwencje. Czy w obliczu tak radykalnych rozwiązań można liczyć na konstruktywny dialog? Tego nikt nie wie.