"Doom spending" - nowy trend, który wpływa na nasze finanse
2024-10-12
Autor: Katarzyna
O "doom spendingu" najczęściej mówią się w kontekście pokolenia Z (urodzeni po 1995 roku) oraz millenialsów (osoby urodzone między 1980 a 1994 rokiem). Oba te pokolenia odczuwają pesymizm wobec swojej przyszłości finansowej, co prowokuje ich do zakupów, często nie tyle z potrzeby, co dla poprawienia nastroju. Jednak takie podejście nie przynosi długotrwałych korzystnych skutków dla ich budżetów.
Jak zauważa Psychology Today, "doom spending" następuje, gdy ludzie decydują się na wydawanie pieniędzy, czując, że ich sytuacja finansowa jest zła, co prowadzi do przekonania, że oszczędzanie nie ma sensu.
Ylva Baeckström, starsza wykładowczyni finansów w King's Business School oraz była bankierka, w wywiadzie dla CNBC stwierdziła, że młodsze pokolenia są nieustannie bombardowane negatywnymi informacjami, co wpływa na ich nawyki zakupowe.
Z badań Intuit Credit Karma wynika, że 96% Amerykanów obawia się o stan gospodarki, a ponad 25% osób przyznaje, że kupuje rzeczy, by radzić sobie ze stresem.
Fenomen "doom spending" dotyczy nie tylko Stanów Zjednoczonych, ale rośnie także w Europie, w tym w Polsce. Młodzi ludzie w obliczu kryzysu militarnego, zmian klimatycznych i destabilizacji gospodarczej czują coraz większą presję, co skłania ich do kupowania niepotrzebnych rzeczy.
Rozważając zakupy, Ola, przedstawicielka pokolenia Z, mówi: - Jak mam spędzać czas, tylko czytając o wojnach i kryzysach? Oszaleć można. Przyznaje, że stres towarzyszy jej na co dzień, co wpływa na decyzje zakupowe. Wyznała, że czuje się lepiej, gdy może zrobić sobie małą przyjemność, nawet jeśli nie jest to potrzebny zakup.
Inna przedstawicielka pokolenia Z, Alicja, stwierdza, że miesiąc bez zakupu czegoś dla siebie to dla niej czas stracony. Mówi o wyrzutach sumienia, które odczuwa, kiedy myśli o swoim budżecie, a mimo to nie potrafi zrezygnować z niewielkich wydatków na przyjemności.
Eksperci w dziedzinie psychologii podkreślają, że "doom spending" może być szkodliwe, jeżeli prowadzi do chronicznego stresu i impulsowych zakupów. Agnieszka Tousty-Ingielewicz, psycholożka i psychoterapeutka, wyjaśnia różnice między zwykłymi zakupami a zakupoholizmem. Sugeruje, że kontrola impulsów jest kluczowa, aby nie wpaść w spiralę długów czy uzależnienia.
Psycholodzy wskazują na konieczność refleksji nad własnymi zachowaniami zakupowymi. Czasem pomocne może być wsparcie terapeuty, który pomoże zrozumieć, dlaczego podejmujemy decyzje dotyczące zakupów. Tousty-Ingielewicz zwraca uwagę na techniki, które mogą pomóc w radzeniu sobie z emocjami oraz działaniami stosowanymi w terapii, takimi jak relaksacja czy medytacja, co pozwala na bardziej konstruktywne podejście do stresu i emocji.
Czy "doom spending" to tylko chwilowy trend, czy może stać się normą w naszym życiu? Odpowiedzi szukają młodsze pokolenia, które w obliczu niepewności finansowej próbują znaleźć równowagę między potrzebą a przyjemnością.