Dramat polsko-brytyjskiej rodziny w Tajlandii: Dominika Clarke musi uciekać
2025-10-10
Autor: Magdalena
Czy Dominika i Vincent Clarke zostaną zmuszeni do opuszczenia Tajlandii?
Dominika i Vincent Clarke, polsko-brytyjskie małżeństwo z jedenaściorgiem dzieci, od roku zamieszkują malowniczą wyspę Koh Lanta w Tajlandii. Ich życie na tropikalnej wyspie śledzi rzesza Polaków w internecie, a Dominika dzieli się swoimi doświadczeniami związanymi z wychowaniem dzieci oraz opieką nad wcześniakami. Jednak od miesięcy zmagają się z hejtami i negatywnymi komentarzami, a sprawa przyciągnęła uwagę polskich władz.
Interwencja Rzecznika Praw Dziecka
W obliczu rosnącej liczby donosów o rzekomych zaniedbaniach w rodzinie Clarke, Rzecznik Praw Dziecka w Polsce postanowił interweniować. Jak relacjonuje Dominika, z urzędników nadeszła wiadomość o "szkodliwości internetu", co jej zdaniem jest krokiem w dobrym kierunku. "Chcę spokojnie wychowywać dzieci, ale ciągle mamy problemy" — tłumaczy.
Niespodziewana wizyta tajskiej policji
Na dom rodziny Clarke spadł nieoczekiwany najazd policji. W dniu 7 października czterech tajskich funkcjonariuszy przybyło, aby przeprowadzić kontrolę. "Sprawdzali wszystkie dokumenty i przeszukiwali pokoje, czy nie ukrywamy dzieci" — relacjonowała Dominika, podkreślając, jak dramatyczny był to moment dla jej rodziny.
Wizy na wykończeniu: co dalej?
Podczas kontroli ujawniono, że wiza 15-letniego Filipa jest bliska wygaśnięcia. Policjanci poinformowali rodzinę, co koniecznie muszą zrobić, aby uniknąć kary. Dominika przyznała, że mimo dramatycznie brzmiących wieści, sytuacja nie jest aż tak poważna, ponieważ wymaga jedynie krótkiej podróży poza Tajlandię, aby uporządkować sprawy wizowe.
Dlaczego sprawa zdobyła tak ogromne zainteresowanie?
Zarówno życie rodziny Clarke, jak i ich zmagania z nieprzyjaznym otoczeniem przyciągnęły mnóstwo uwagi. Internauci komentują ich sytuację, a cała historia pokazuje, jak niewłaściwe donosy mogą wpłynąć na życie rodziny w obcym kraju. Tajlandia, mimo swojej gościnności, pokazuje, że każda przestroga w obliczu prawa ma swoje konsekwencje.