Kraj

Dramat w Tatrach! Turyści czekali godzinami na transport do Morskiego Oka

2025-05-17

Autor: Anna

W Tatrach rozgorzała intensywna dyskusja na temat transportu konnego. Chociaż górale trzymają się tradycji, obrońcy zwierząt biją na alarm, wskazując na przemęczenie koni na trasie do Morskiego Oka.

Mimo kontrowersji, turyści tłumnie decydują się na korzystanie z transportu konnego. Jednak nagranie, które niedawno zyskało popularność w internecie, obnaża problem. Na filmie widać ogromną kolejkę czekających na powrót z Morskiego Oka, gdzie kilkadziesiąt osób stoi w oczekiwaniu na wóz.

Co więcej, autorka wideo, zamieszczonego na profilu "Tatry" na Instagramie, zwróciła uwagę, że jej 6-letnia córka przeszła całą trasę pieszo, pokonując 24 km. Na platformach społecznościowych trwa polemika: "Jeśli nie macie siły, nie wybierajcie się w góry!" - piszą rozczarowani internauci.

Sytuacja jest na tyle poważna, że władze Tatrzańskiego Parku Narodowego wprowadziły nową formę transportu, aby złagodzić problemy związane z konnymi wozami. Od 1 maja ruszyły elektryczne busy w kierunku Morskiego Oka.

"Trzy busy będą kursowały z Zakopanego, a końcowym przystankiem będzie Włosienica, a jeden bus z Palenicy do Włosienicy" - wyjaśnia Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego.

Busy z Zakopanego są zaplanowane na godziny 7:30 i 12:00, z kolei z Palenicy - na 6:30, 9:00 i 12:00. Ceny przejazdu to 100 zł z Zakopanego i 80 zł z Palenicy. Turyści mają nadzieję, że ta zmiana przyniesie ulgę zarówno im, jak i zwierzętom.

Nowe rozwiązanie w Tatrach