Kraj

Dziennikarz poprosił o wyciszenie mikrofonu posłanki. "Będziemy juĹ¼ kończyć, to nie ma najmniejszego sensu"

2025-02-04

Autor: Jan

Podczas ostatniej konferencji prasowej, Dorota Arciszewska-Mielewczyk z Prawa i Sprawiedliwości nieustannie przerywała wypowiedzi swojego kolegi z opozycji, posła Ślizowia, co wzbudziło niezadowolenie wśród dziennikarzy. W pewnym momencie, dziennikarz zwrócił się do posłanki z prośbą o odpowiedź na jego pytania, twierdząc, że "to, co mówimy, ma znaczenie dla polskiego społeczeństwa". Niestety, nie otrzymał konkretnej odpowiedzi.

"Kiedy pani posłanka przerywa, jak możemy prowadzić merytoryczną dyskusję?" - dodał dziennikarz, odnosząc się do sytuacji. Zaznaczył, że szukali oni merytorycznego dialogu, a nie chaotycznych wymian zdań.

Arciszewska-Mielewczyk próbowała bronić swojego stanowiska, mówiąc, że "wszystkie opinie można znaleźć w internecie", co nie przyniosło odmiany w zachowaniu. Gdy dziennikarz próbował przekazać głos innemu posłowi z ugrupowania Polska 2050, ona nadal kontynuowała wypowiedź, ignorując prośby o ciszę.

"Proszę realizatora o wyciszenie mikrofonu pani poseł, ponieważ kończymy to spotkanie. Nie możemy prowadzić dalszej dyskusji w takim hałasie" - powiedział na zakończenie spotkania.

Cała sytuacja była kolejnym dowodem na to, jak nieefektywne i chaotyczne mogą być polskie debaty polityczne, co przyciągnęło uwagę mediów i internautów. Opozycja w Polsce ciągle apeluje o potrzebę wprowadzenia zmian w procedurach dyskusji, aby skupiać się bardziej na konkretach i efektywnej wymianie zdań, niż na emocjonalnych wybuchach.

Podobne skandaliczne sytuacje w polskim parlamencie zdarzają się regularnie, co rodzi pytanie: czy kiedykolwiek zobaczymy prawdziwie konstruktywną debatę polityczną w Polsce?