Edward Linde-Lubaszenko: Nie zostawię po sobie nic!
2025-08-24
Autor: Katarzyna
Ikona polskiego kina ogłasza rezygnację z testamentu
Edward Linde-Lubaszenko, znany z niezapomnianych ról w filmach takich jak "Kroll" czy "Sztos", zaskakuje swoim podejściem do życia i śmierci. W wieku 86 lat, aktor postanawia nie spisywać testamentu, ogłaszając, że "nic po sobie nie zostawię".
Wyjątkowe podejście do majątku
Pomimo że ma dwoje dzieci – Olafa i Beatę, oboje podążających jego śladami w branży aktorskiej, Linde-Lubaszenko ma inny plan. Zamiast myśleć o spuściźnie, zamierza w pełni korzystać z życia. W jednym z wywiadów zdradził: "Gdy poczuję, że nadchodzi mój czas, zamknę wszystkie bankiety. Po co zostawiać majątek, skoro mogę go przeznaczyć na dobrą zabawę?"
Czyste konto przed odejściem
Zanim jednak opuści ten świat, Linde-Lubaszenko pragnie uporządkować swoje sprawy finansowe. "Nie chcę, żeby ktokolwiek miał jakieś zobowiązania wobec mnie. Chcę odejść z czystą kartą, bo wiem, że po śmierci wszyscy muszą być w porządku", mówi.
Symboliczne pożegnanie z kariery
Ostatnim akcentem w jego karierze artystycznej będzie spektakl "Wesele", w którym zagra Stańczuka. "To będzie symboliczne pożegnanie z tą sztuką", dodaje, podkreślając, jak ważny jest dla niego powrót do Krakowa, gdzie współpracował z tamtejszą sceną przez wiele lat.
Romantyczna dusza na horyzoncie?
Aktor nie wyklucza też kolejnego małżeństwa – "Jeśli kiedykolwiek na horyzoncie pojawi się kobieta, która przebije wszystkie poprzednie, kto wie? Nikomu nie można zamykać drzwi".
Przeżycia zawodowe i osobiste Linde-Lubaszenko to nie tylko pasmo sukcesów, ale również burzliwe życie uczuciowe, które sam określa na "przeżyłem 1500 romansów". Jego otwartość i szczerość z pewnością przyciągają uwagę fanów, którzy z niecierpliwością czekają na każdą nową wiadomość o tej niezwykłej postaci polskiej kultury.