Ewa Swoboda krytycznie o swoim występie: "Czas, jaki uzyskałam, to dno!"
2025-02-16
Autor: Ewa
Ewa Swoboda nie miała łatwego zadania podczas ostatnich zawodów, gdzie spotkała się z silną konkurencją, w tym Włoszką Zaynab Dosso oraz Szwajcarką Mujingą Kambundji. W eliminacjach Polka uzyskała czas 7,19 sekundy, co było niewystarczające, by przejść do finału w lepszym stylu, gdzie ostatecznie zdobyła trzecie miejsce z wynikiem 7,10 sek. - myśli o sukcesie, które z pewnością przyjdą.
„Dam rady, pościgamy się, będzie dobrze” - mówiła przed zawodami. Niestety, po finale była wyraźnie rozczarowana swoim wynikiem. - „Jeśli chodzi o czas, to jest dno. Odczuwam frustrację, której nie mogę ukryć. Chciałam więcej, a wynik nie oddaje moich możliwości” - dodała. Ewa Swoboda podkreśla, że chce być idealna w tym, co robi: „Jestem bardzo samokrytyczna. To, co pokazałam w finale, nie było wystarczające.”
W innym etapie zawodów, Justyna Święty-Ersetic, mimo że zmagała się z lekkim urazem, zdołała poprawić swój czas na 400 m, osiągając 51,36 sek. Jej koleżanka z drużyny, Anastazja Kuś, również zafundowała sobie życiowy rezultat w tej samej konkurencji, kończąc bieg z czasem 53,42 sek.
Polska ekipa na mityngu Orlen Copernicus Cup w Toruniu nie zdobyła złotych medali, jednak nie brakowało emocji i rywalizacji. Obok Ewy Swobody i Justyny Święty-Ersetic na podium znalazł się również tyczkarz Piotr Lisek, pływak Krzysztof Kiljan oraz Patryk Sieradzki na 800 m. Chociaż Polki i Polacy nie wrócili z tytułami, ciężka praca i determinacja otwierają drzwi do przyszłych sukcesów. Zawody w Toruniu pokazały, że polska lekkoatletyka ma solidną bazę do dalszego rozwoju.