Rozrywka

Filip Lato o sukcesach w Opolu: Zarobki artystów to nie priorytet!

2025-06-16

Autor: Anna

Filip Lato, młody i utalentowany wokalista, wziął ostatnio udział w prestiżowym festiwalu w Opolu, gdzie miał okazję zaśpiewać dla fantastycznej publiczności. Jego występ obfitował w emocje i radość, a sam artysta nie mógł przestać zachwycać się atmosferą tego wyjątkowego wydarzenia.

Lato zdobył popularność w Polsce, szczególnie po wygranej w programie "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" oraz po sukcesie singla "100" nagranego z zespołem Sound’n’Grace. Obecnie pracuje nad swoim debiutanckim albumem solowym, którego pierwszym singlem jest "Halo Ziemia", a najnowszym utworem "Krawiec".

Podczas festiwalu w Opolu Filip wystąpił obok takich legend jak Budka Suflera i Anna Wyszkoni. Dla niego to nie tylko występ, ale także okazja do spotkań z innymi artystami, co czyni to wydarzenie jeszcze bardziej wyjątkowym. "Czuję tę energię w całym mieście. To miejsce, w którym po prostu warto być!" - przyznał w rozmowie z dziennikarzami.

Po zakończonym festiwalu artyści często zbierają się w legendarnym miejscu – Starka, blisko sceny festiwalowej. Filip zdradził, że atmosfera w tym miejscu jest niezwykle magiczna, sprzyjająca twórczym dyskusjom.

Zarobki artystów w Opolu - co myśli Filip Lato?

W kontekście zarobków artystów, które w ostatnich latach wzbudzają wiele kontrowersji, Filip Lato postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami na ten temat. "Szczerze mówiąc, nie myślę o pieniądzach, gdy przyjeżdżam do Opola. To wspaniała okazja, by zaprezentować się publiczności i cieszyć się muzyką" - zaznaczył.

Jego odpowiedzi wywołały spore zainteresowanie, zwłaszcza po tym, jak w mediach pojawiły się informacje o stawkach dla artystów wahających się nawet w granicach 35 tysięcy złotych za występ. Lato przyznał, że nawet nie wie, jakie kwoty są związane z jego występem, podkreślając, że najważniejsze jest dla niego przeżycie samego koncertu oraz połączenie z publicznością.

"Nie bierze się tego w ogóle pod uwagę. Kiedy zadzwoniła do mnie menedżerka i powiedziała, że jedziemy do Opola, odpowiedziałem: Sztos! I o to chodzi!" - zakończył z entuzjazmem.