Kraj

Front polityczny w PiS: Ataki na Zełenskiego w obliczu kryzysu z USA i Trumpem

2025-03-04

Autor: Katarzyna

W ostatnich dniach w polskiej partii rządzącej, PiS, miała miejsce seria kontrowersyjnych wypowiedzi dotyczących prezydenta Ukrainy, Wołodymyra Zełenskiego, w związku z problemami w relacjach z USA i decyzjami Donalda Trumpa. Po piątkowej awanturze w Waszyngtonie, gdy zerwano rozmowy na temat umowy o dostępie do metali ziem rzadkich, w PiS nie znalazł się nikt, kto stanąłby w obronie Zełenskiego. Zamiast tego, politycy partii Jarosława Kaczyńskiego zaczęli przyjmować coraz bardziej antyukraińskie nastawienie.

Niektórzy członkowie PiS wyrazili nadzieję, że współpraca Trumpa z Putinem będzie korzystniejsza dla Polski niż utrzymywanie bliskich relacji z Ukrainą. Grzegorz Puda, były minister rolnictwa, zasugerował, że postawa Trumpa mogłaby przynieść więcej korzyści niż "obrażanie się" na Zełenskiego. Inni, tacy jak Przemysław Czarnek, ostro skrytykowali ukraińskiego prezydenta, wskazując na jego nieodpowiednią postawę wobec Trumpa.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej napięta po oskarżeniach ze strony amerykańskich polityków dotyczących braku gotowości Ukrainy do kompromisów terytorialnych. Wiceprezydent USA, J.D. Vance, zwrócił uwagę, że Ukraina domaga się zapewnienia bezpieczeństwa, ale odmawia negocjacji na temat swoich granic, co przyczynia się do napięcia w relacjach między Ukrainą a USA.

W obliczu wstrzymania amerykańskiej pomocy wojskowej, niektórzy politycy PiS zaczęli łagodzić swoje stanowisko wobec Ukrainy, sugerując „taktyczne hamowanie” w komunikatach. Jarosław Kaczyński oznajmił, że obecna sytuacja wymaga dialogu i współpracy z USA. Inne głosy w partii, jak Marcina Przydacza, były poprzedni wiceszef MSZ, podkreślały, że Zełenski nie powinien być krytykowany za działania podejmowane w interesie swojego kraju, mimo że nie wszyscy w partii podzielają ten pogląd.

Pomimo trudnej sytuacji, były premier Donald Tusk zwrócił uwagę na niepokojącą decyzję USA o wstrzymaniu pomocy, mogącą sugerować zbliżającą się zmianę polityki wobec Rosji. "Nie mamy podstaw, by sądzić, że to tylko blef," stwierdził Tusk, podkreślając powagę sytuacji.

Zajście to pokazuje, jak skomplikowane są relacje polskiego rządu z Ukrainą, a także z administracją USA, w kontekście zmieniającej się sytuacji geopolitycznej w regionie. Ciekawe, jak długo PiS będzie musiał dalej balansować między poparciem dla Ukrainy a troską o swoje interesy narodowe w obliczu wkrótce nadchodzących decyzji Waszyngtonu.