Świat

Historyczne przeprosiny prezydenta USA. "Nie ma wymówek"

2024-10-25

Autor: Piotr

Wprowadzenie

W ubiegły piątek prezydent Joe Biden oficjalnie przeprosił rdzennych Amerykanów za historyczne krzywdy wyrządzone ich dzieciom przez politykę przymusowej asymilacji. Podczas swojego wystąpienia w rezerwacie Indian Gila River pod Phoenix w Arizonie, Biden uderzył pięścią w pulpit, podkreślając wagę swoich słów: "Szczerze mówiąc, nie ma wymówek, że te przeprosiny zajęły nam 50 lat".

Dramatyczne losy indiańskich rodzin

W swoim wystąpieniu Biden odniósł się do dramatycznych losów indiańskich rodzin, których dzieci przez 150 lat, często wbrew woli rodziców, były wysyłane do oddalonych szkół, w których doświadczały złego traktowania, nadużyć i wykorzystywania seksualnego. Podkreślił, że polityka ta jest "grzechem na duszy Ameryki" oraz plamą na jej historii. Warto zaznaczyć, że Bidenowi towarzyszyła Deb Haaland, pierwsza rdzenna Amerykanka na stanowisku sekretarza ds. zasobów wewnętrznych, co dodaje znaczenia tej chwili.

Polityka przymusowej asymilacji

Szkoły dla rdzennych dzieci, często prowadzone przez różne wyznania Kościoła, były częścią polityki mającej na celu 'cywilizowanie' i przymusową kulturową asymilację rdzennej ludności Ameryki aż do 1968 roku. W szkole panowały skandaliczne warunki sanitarne, dochodziło do epidemii, a dzieci były narażone na przemoc i wykorzystywanie seksualne, co miało tragiczne konsekwencje dla ich zdrowia psychicznego i fizycznego.

Znaczenie chwili

Ta historyczna chwila nie tylko skłania do refleksji nad przeszłością, ale także pokazuje, jak bardzo potrzebującego wsparcia i uznania są rdzenni mieszkańcy USA. Biden, będąc pierwszym prezydentem od czasu wojny secesyjnej, który odwiedza rezerwat indian, podkreśla znaczenie relacji z rdzennymi Amerykanami. Mieszkańcy Arizony odegrali kluczową rolę w jego wyborczym zwycięstwie, zdobywając dla niego zaledwie 10 tysięcy głosów, co podkreśla ich znaczenie w amerykańskim systemie politycznym.