Kraj

Horror w Mielnie: Napad na 63-letniego restauratora w jego własnym domu!

2025-06-22

Autor: Katarzyna

Wstrząsające wydarzenia, które miały miejsce 14 czerwca w Mielnie, przerażają lokalną społeczność. 63-letni Wojciech Adamczewski, restaurator znany w nadmorskim kurorcie, stał się ofiarą brutalnego napadu.

W sercu koszmaru

Dwie osoby – 42-letni mężczyzna i jego 25-letnia partnerka z 6-letnim synem – wtargnęli do domu pana Wojciecha, żądając alkoholu. Choć otrzymali wódkę, postanowili pobić schorowanego restauratora. ”Byłem pewien, że chcą mnie zabić” – relacjonował później.

Obecność dziecka i spektakularna reakcja rodziny

Co gorsza, w trakcie całego incydentu, w pomieszczeniu przebywał mały chłopiec, syn napastniczki, który spokojnie oglądał bajki. To właśnie w momencie największego zagrożenia, pan Wojciech zdołał powiadomić swoją rodzinę, która natychmiast zjawiła się na ratunek.

Agresorzy zatrzymani, ale nie na długo!

Rodzina szybko obezwładniła pijanych napastników, którzy zostali przekazani policji w Koszalinie. Usłyszeli oni zarzuty pobicia, za co grozi im do 5 lat więzienia. Jednak po zaledwie 48 godzinach spędzonych w areszcie, para odzyskała wolność i wróciła do Mielna!

Strach wśród mieszkańców

Prokuratura wydała nakaz zbliżania się do ofiary na odległość 50 metrów, lecz to nie uspokajało mieszkańców, którzy obawiali się zemsty ze strony napastników. Olśniewająca historia szybko obiegła miasto, wszyscy zaczęli z zaciekawieniem obserwować parę bandytów.

Czas na ucieczkę?

Zdesperowani, mężczyzna i kobieta planowali dalszy pobyt, mimo że napotykali trudności w znalezieniu noclegu. Jednak ich odtrącanie przez właścicieli domów dawało mieszkańcom nadzieję na spokój. W końcu 20 czerwca, po serii problemów, parę widziano na stacji benzynowej, skąd wezwano policję z powodu ich agresywnego zachowania.

Wspólna walka o bezpieczeństwo

Mieszkańcy Mielna, solidaryzując się z ofiarą, chętnie informowali rodzinę pana Wojciecha o wszelkich poczynaniach napastników. „Czuliśmy się dzięki temu bezpieczniej” – dodaje córka restauratora, Olga.

Co stanie się z agresorami?

Mimo że para napastników nie stawiła się na wyznaczony dozór policyjny, zniknęli z Mielna. „Mam nadzieję, że odpowiedzą za swoje czyny” – kończy wzruszona Olga, dziękując społeczności za wsparcie.