Jacek Bromski broni się filmem. "U Pana Boga w Królowym Moście" na szczycie Netfliksa!
2025-03-04
Autor: Tomasz
Jacek Bromski, były prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich, który stracił swoje stanowisko po 28 latach, powraca z nową odsłoną uwielbianej przez Polaków serii.
Reżyser podkreśla, że cenzura z czasów poprzedniego rządu nakazała usunięcie niektórych scen z nowego filmu. Gdy twórcy nie wyrazili na to zgody, kolaudacja nie została zaakceptowana.
"Tej produkcji zdecydowanie bliżej do science fiction!" - ocenia w recenzji Karol Barzowski.
Film Bromskiego przez ostatnie dni zajmuje pierwsze miejsce na platformie Netflix.
"U Pana Boga w Królowym Moście" to tytuł, który od dawna wzbudzał zainteresowanie. Bromski zapowiadał, że zdjęcia rozpoczną się lada moment, jednak terminy były wielokrotnie przesuwane. Ostatecznie pierwszy klaps padł w sierpniu 2022 roku, a film wchodzi do kin dopiero teraz, co rzadko bywa dobrą oznaką.
W lutym ubiegłego roku Bromski ogłosił swoją rezygnację z funkcji prezesa SFP, argumentując to "abstrakcyjną polityką rozbijania środowiska filmowego i atmosferą pomówień". Oskarżano go m.in. o zbyt bliskie związki z rządem, co miało wpływać na jego decyzje dotyczące branży.
Mimo kontrowersji, premiera nowego filmu miała być wizerunkową rehabilitacją dla Bromskiego. Widzowie w Polsce są przywiązani do tej serii, a polityczne wątki w "U Pana Boga w Królowym Moście" odgrywają kluczową rolę.
Film zgromadził blisko 350 tys. widzów w kinach, a teraz triumfuje na Netflixie.
Fabuła koncentruje się na studentce archeologii, która podczas praktyk odkrywa dokument świadczący o niepodległości Królowego Mostu w XVII wieku. Miejscowi aktywiści postanawiają walczyć o utworzenie niezależnego państwa, co wprowadza zamieszanie w dotychczasowe życie mieszkańców. Historia wkrótce zyskuje nieoczekiwany obrót, gdzie do akcji wkracza młody prawnik, chińscy biznesmeni oraz nawet Prezydent Rzeczypospolitej.
Choć seria znana była z lokalnych wydarzeń, takich jak takie jak napad gangsterów, tym razem scenariusz przybiera zupełnie inny, wręcz absurdalny kierunek. Humor, który cechował wcześniejsze filmy, ustępuje miejsca poważnym dramatom.
Warto również zwrócić uwagę, że w "U Pana Boga w Królowym Moście" występuje Emilian Kamiński, który zagrał swoją ostatnią rolę, co dodaje tej produkcji sentymentalnego wymiaru. Film pomimo negatywnych recenzji przyciąga widzów, którzy wciąż mają nadzieję na kontynuację serii, biorąc pod uwagę jej dotychczasowy sukces.