Jak zarobić na Donaldzie Trumpie? Jego plan może wpłynąć na nasze kieszenie!
2024-10-23
Autor: Michał
W polityce gospodarczej jednym z kluczowych zamierzeń Donalda Trumpa jest stałe utrzymanie obniżek podatków dla najbogatszych oraz dla korporacji, które zaczęły obowiązywać podczas jego pierwszej kadencji. Mimo że te zmiany mają wygasnąć w ramach potencjalnej drugiej kadencji, ekonomiści zwracają uwagę na ich znaczenie dla rynku.
Anna Wojtyniak-Stefańska, ekonomistka z PKO BP, podkreśla, że obniżone obciążenia podatkowe dla osób najzamożniejszych oraz korporacji mogą być pozytywnym sygnałem dla inwestycji, co z kolei przekłada się na wzrost na giełdzie. W ostatnich dniach amerykańskie indeksy, takie jak S&P 500, ustanowiły nowe rekordy, a Nasdaq mocno się zbliżył do swoich maksymalnych wartości.
Nie da się jednak zignorować, że luźniejsza polityka fiskalna musi być postrzegana w kontekście alternatywnych obietnic Kamali Harris, która z kolei szykuje się do wycofania obniżek podatków, a nawet ich zwiększenia dla najbogatszych. Eksperci ostrzegają, że zaproponowane przez Trumpa podwyżki ceł mogą ostatecznie wywołać efekty proinflacyjne, co wymusi podniesienie stóp procentowych przez Fed, zwiększając koszty finansowania zarówno dla firm, jak i konsumentów.
Piotr Bartkiewicz, ekonomista Banku Pekao, podkreśla, że program Trumpa zawiera dwa istotne elementy. Pierwszym jest wzrost ceł, szczególnie na towary z Chin, oraz protekcjonizm, który ma wpływać na działania amerykańskich firm, zachęcając je do przenoszenia produkcji do USA. Drugim aspektem są zmiany w sferze fiskalnej, takie jak zwolnienia z podatków dla emerytur czy wydatków na wojsko.
Szacuje się, że całkowity koszt programów Trumpa na przestrzeni 10 lat wyniesie około 7,5 bilionów dolarów, co przekłada się na 2,5% rocznego PKB. Dla porównania, plan Harris zwiększyłby deficyt o 3,5 bilionów dolarów.
Nie można zapominać, że prezydent Trump będzie musiał współpracować z Kongresem w zakresie polityki fiskalnej, a jego szanse na uzyskanie przychylności legislatury są mniejsze niż podczas jego pierwszej kadencji. Wyższe cła mogą przyczynić się do inflacji, co ostatecznie osłabi amerykańską gospodarkę oraz rynki światowe. Wzrost ceł może również zwiększyć wyspecjalizowaną produkcję w USA, ale czy to wystarczy do zrekompensowania potencjalnych strat?
Eksperci przewidują, że nowe przepisy handlowe mogą negatywnie wpłynąć również na gospodarki Europy i Polski, mimo że bezpośrednie konsekwencje dla Polski będą raczej ograniczone. Jednak ze względu na silne powiązania handlowe z Niemcami, zmiany mogą wpłynąć na nasze eksportowe rynki.
Rok 2024 przyniesie wyzwania, w szczególności dla Europy, która staje się coraz bardziej uzależniona od USA. Sytuacja geopolityczna w regionie, w tym wojna na Ukrainie, będzie miała dalsze konsekwencje dla polskiej gospodarki. Wzrost protekcjonizmu w USA może ograniczyć import i wpłynąć na lokalne rynki. Napotkamy także trudności w przyciąganiu zagranicznego kapitału.
Dla polskich ekspertów kluczowe będzie monitorowanie, jak polityka Trumpa oraz globalne napięcia wpłyną na stabilność polskiej gospodarki. Pomimo chwilowych zawirowań, Polska ma szansę na szybszy rozwój niż zachodnia część Europy, ale wojna w Ukrainie oraz zmiany w polityce amerykańskiej mogą wprowadzić dodatkowe ryzyka.
Jaką przyszłość mogą zatem przynieść rządy Donalda Trumpa, jeżeli wygra wybory? Czy ekonomiczny i polityczny chaos, z jakim się borykamy, stanie się normą, czy może uda się mu stworzyć stabilniejszy klimat inwestycyjny? To pytania, na które odpowiedzi przyniosą nadchodzące miesiące.