Kaczyński w szponach skandalu? "Prezes PiS dotknął mnie pięścią!"
2024-09-11
Autor: Magdalena
Zamieszanie przed pomnikiem smoleńskim
Ostatnia miesięcznica smoleńska, która miała miejsce 10 września, rozpętała prawdziwą burzę. Zorganizowana przez polityków PiS, zgromadziła tłumy, ale nie zabrakło też emocjonalnych starć z przeciwnikami. Na Placu Piłsudskiego doszło do kilku incydentów, a jedna z protestujących kobiet wymagała pomocy medycznej i została zabrana przez karetkę.
W social mediach szybko zaczęły krążyć niepokojące nagrania, które sugerowały, że Jarosław Kaczyński brał udział w fizycznej konfrontacji. Potwierdził to Zbigniew Komosa, przedsiębiorca, który od miesięcy protestuje pod pomnikiem smoleńskim, przynosząc ze sobą własny wieniec z kontrowersyjnym napisem krytykującym decyzję Lecha Kaczyńskiego.
Komosa na swoim wieńcu umieścił napis: "Pamięci 95 ofiar Lecha Kaczyńskiego, który wlekł pilotów w trudne warunki. Spoczywajcie w pokoju. Naród polski". Temat ten wywołuje wiele emocji wśród sympatyków PiS, co skutkuje częstymi konfrontacjami na placu.
"Kaczyński uderzył mnie!"
Zbigniew Komosa, odnosząc się do zajścia, relacjonował: - Kaczyński wyprowadził trzy ciosy. Dwa z nich trafiły mnie w twarz, ale nie były na tyle mocne, by sprawić mi jakąkolwiek szkodę. Udało mi się jednak obronić swoją nietykalność osobistą. Komosa zapowiedział, że zamierza zgłosić prywatny akt oskarżenia przeciwko Kaczyńskiemu w związku z tym incydentem.
Dalsza część opowieści Komosy zdradza, że po wygłoszeniu przez niego krytycznych uwag w kierunku Kaczyńskiego, prezes PiS postanowił złamać bariery i zbliżyć się do niego, co doprowadziło do fizycznej konfrontacji: - Kaczyński najpierw próbował mi wyrwać mikrofon, a gdy się nie udało, rozpoczął atak. Tłum jego zwolenników rzucił się na nas, próbując odebrać wieniec.
12 września PiS opublikowało kontrowersyjny film, w którym określili protestujących mianem "bojowników Tuska". Kaczyński, komentując całą sytuację stwierdził, że protestujący są częścią "putinady" i zasługują na uwagę ze strony służb specjalnych. Dodał również, że osoby te są uzależnione zarówno od Niemiec, jak i Rosji.
Zbigniew Komosa, który ma pełne poparcie w postaci wyroków sądowych uznających jego prawo do protestu, nie zamierza się poddawać. - Uważam, że Kaczyński w swoim działaniu przekroczył granice i to on powinien zostać pociągnięty do odpowiedzialności. Mój wieniec ma pełne prawo stać przed pomnikiem, a ja nie popełniłem żadnego przestępstwa - podsumował Komosa, zapowiadając kolejne protesty. Analizując aktualną sytuację w Polsce, można zadać pytanie, czy polityczne napięcia przekształcą się w dalsze, bardziej dramatyczne eskalacje.