Finanse

Kierowcy po zjeździe z nowej zakopianki paraliżują małą wieś. "Każdy weekend to dramat!"

2024-10-17

Autor: Magdalena

Turyści, zjeżdżając z nowej zakopianki w Nowym Targu, często nie wiedzą, którą drogą podążyć, aby dotrzeć do popularnych kurortów w Białce i Bukowinie Tatrzańskiej. W rezultacie polegają na nawigacji GPS, która prowadzi ich "najkrótszą trasą" przez Szaflary i Bór.

Problem jednak w tym, że lokalna droga nie jest przystosowana do tak dużego natężenia ruchu, co prowadzi do ogromnych zatorów. Mieszkańcy skarżą się na trudności w wyjeździe z własnych posesji, cierpiąc na skutek codziennych korków. Jak mówi jeden z mieszkańców Boru: "Jestem sfrustrowany, całe weekendy spędzamy w korkach, to dramat!"

Rafał Szkaradziński, wójt gminy Szaflary, wyraża nadzieję, że systemy nawigacji w końcu nauczą się, że ich lokalna droga to nie obwodnica, jednak problem wydaje się być poważniejszy. Nowa zakopianka, kosztująca blisko 1 miliard złotych, zlikwidowała sporo zatorów, ale na końcu nowej trasy czeka na kierowców ślepa uliczka.

Chociaż bezpośredni ruch dużych pojazdów można dostrzec przez dwa miesiące, to lokalni kierowcy twierdzą, że tylko oni doświadczyli negatywnych skutków przemiany. Większość turystów mimo wszystko kieruje się ku Zakopanemu, przyczyniając się do korków, a lokalne drogi są coraz bardziej zatłoczone.

Mieszkańcy zauważają, że ich wioski zaczynają przypominać obwodnicę, a sami czują się zepchnięci na margines. Jak dodaje Włodzimierz, mieszkaniec Boru: "To, co się z nami dzieje, to prawdziwy dramat. Nie możemy się ruszyć z miejsca, jesteśmy uwięzieni we własnych domach."

Jednakże nadzieja na poprawę sytuacji jest. Jak informuje Kacper Michna z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, planowane są dodatkowe znaki kierujące na inne lokacje turystyczne, co może pomóc w zmniejszeniu natężenia ruchu w Borze i Szaflarach.

Co więcej, w lokalnych planach przewiduje się budowę odcinka obwodnicy Nowego Targu, która ma na celu odciążenie ruchu na lokalnych drogach. To długoterminowe rozwiązanie, które mogłoby pomóc lokalnym mieszkańcom i turystom.

W międzyczasie kierowcy mogą liczyć na wprowadzenie lepszych oznakowań, które pomogą uniknąć zgubienia się w labiryncie małych dróg.

Biorąc pod uwagę rosnącą liczbę turystów, graniczne przejścia w Jurgowie oraz trasę do Zakopanego, lokalne władze muszą jak najszybciej podjąć decyzje, aby poprawić sytuację na drogach. Jak mówią mieszkańcy: "Musimy znaleźć rozwiązanie, zanim nasza wieś stanie się miejscem, którego nikt już nie chce odwiedzać z uwagi na chaos drogowy!"