Klątwa "Instagramowego" Raju: "Prawda jest Taka, że Wyspa jest Pusta"
2024-08-05
Autor: Ewa
Malownicza katastrofa
Santorini, znane z oszałamiających widoków i białych domów kontrastujących z błękitnym morzem, jest celem podróży milionów turystów rocznie. Jednak mieszkańcy oraz branża turystyczna coraz głośniej narzekają na konsekwencje tej popularności. - Prawda jest taka, że wyspa jest pusta - mówi Gianluca Chimenti, organizator wycieczek, który mieszka na wyspie od 18 lat.
Protesty mieszkańców
Tego lata Santorini zyskało medialny rozgłos, szczególnie przez protesty miejscowych. Burmistrz wyspy, Nikos Zorzos, opowiedział się za ograniczeniem liczby turystów przybywających na wyspę wycieczkowcami do 8 tysięcy dziennie. Dla porównania, obecnie liczba ta sięga nawet 17 tysięcy, przy 20 tysiącach mieszkańców wyspy.
Gigantyczne tłumy i niska jakość życia
Zeszłoroczne statystyki mówią o 3,4 milionach turystów odwiedzających wyspę. Media społecznościowe są pełne relacji o niebotycznych tłumach, a niedawny raport agencji Reutera opisuje każdą aleję i punkt widokowy jako wypełnione po brzegi. Jednak nie tylko liczba turystów jest problemem. Chimenti zwraca uwagę na brak odpowiedniej infrastruktury i koordynacji ze strony władz. - Nadmierna turystyka to mit. Problemem jest brak infrastruktury - mówi w rozmowie z CNN Travel. Przykładem tego jest fakt, że jedynym sposobem dostania się z portu do centrum turystycznego, bez długiego spaceru, jest kolejka linowa. W rezultacie statki wycieczkowe przybywające jednocześnie generują gigantyczne kolejki.
Media społecznościowe kontra rzeczywistość
Chimenti podkreśla również rolę mediów społecznościowych w tworzeniu fałszywego obrazu wyspy. - Media społecznościowe pokazują co innego niż rzeczywistość - stwierdza. Wiele osób rezygnuje z przyjazdu lub noclegu na wyspie, obawiając się niekończącego się tłoku. W konsekwencji, hotele obecnie generują około 30% normalnych obrotów.
Ekonomiczne dylematy mieszkańców
- Wszystko jest możliwe, jeśli jest planowanie i infrastruktura - zaznacza Alexandros Pelekanos, przedstawiciel lokalnego stowarzyszenia handlowców. Pyta on retorycznie, czy mieszkańcy chcą zarabiać pieniądze czy cieszyć się spokojem. - Nie można mieć jednego i drugiego - dodaje, wskazując na nierozwiązane problemy związane z ruchem turystycznym.
Zmiany na horyzoncie?
Santorini to cud natury, który może przekształcić się w turystycznego potwora - ostrzega właściciel lokalnego hotelu, Georgios Damigos. Jeśli władze nie podejmą skutecznych działań, wyspa może stracić nie tylko swój urok, ale także przychody generowane przez zrównoważoną turystykę. Czy Santorini uda się wyrwać z klątwy "Instagramowego" raju? Czas pokaże, czy konieczne kroki zostaną podjęte, by zachować równowagę między przychytno-wytrzymałością wyspy a komfortem jej mieszkańców i turystów.