Koniec spekulacji na rynku OZE: Giganci rozwiązują chaotyczną sytuację
2025-02-04
Autor: Magdalena
Kryzys w branży odnawialnych źródeł energii (OZE)
Obecna sytuacja na rynku OZE w Polsce jest wynikiem wielu złożonych czynników. Po wybuchu wojny w Ukrainie w 2022 roku, ceny energii dramatycznie wzrosły, co skłoniło wiele gospodarstw domowych do inwestowania w panele słoneczne oraz pompy ciepła. Z danych SolarPower Europe wynika, że gospodarstwa wykorzystujące takie rozwiązania mogły zaoszczędzić nawet 84% swoich rachunków za energię w porównaniu do tradycyjnie zasilanych domów. Jednakże, czasy się zmieniły – ceny gazu spadły trzykrotnie, a zmniejszenie budżetów publicznych, głównie z powodu opóźnień w Krajowym Planie Odbudowy, dodatkowo skomplikowały sytuację. Komercyjni producenci energii ze źródeł odnawialnych napotykają na coraz większe trudności, a Polskie Sieci Elektroenergetyczne zaczęły odkupywać mniej energii z farm fotowoltaicznych, co nasiliło się z 8 GWh w 2022 roku do 73 GWh w roku 2023, a kulminacją był zeszły rok, kiedy ograniczenie produkcji osiągnęło 1000 GWh – około 15% całkowitej produkcji dużych farm.
Polska dołączyła tym samym do grona pięciu największych krajów UE, gdzie sektor fotowoltaiki zanotował znaczący spadek. Moc nowych instalacji zmniejszyła się z 4,7 GW do 4,2 GW głównie z powodu mniejszych przychodów prosumentów, a rynek zmniejszył się o 1,2 miliarda euro. W tym samym czasie, w Europie koszty inwestycji w fotowoltaikę spadły o około 16%. Głównym winowajcą tej sytuacji jest nadprodukcja w Chinach, które wciąż stawiają na masową produkcję.
Jak zauważa Zongyuan Zoe Liu, ekspert ds. Chin w Council on Foreign Relations, nadmierna produkcja w różnych sektorach w Chinach prowadzi do niezdrowej konkurencji, co prowadzi wiele firm do niewypłacalności. Średnie ceny ogniw słonecznych spadły z 30 do 10 centów za wat w ciągu dwóch lat, czego skutki odczuwają wszyscy gracze na rynku OZE.
Trudności w osiągnięciu rentowności
Grenevia, największy holding w sektorze OZE, również boryka się z problemami. Deweloper Projekt Solartechnik, część grupy kontrolowanej przez TDJ Tomasza Domogały, nie osiągnął jeszcze zakładanej skali działalności, co przełożyło się na straty w wysokości 89 milionów złotych w pierwszej połowie roku. Czynniki takie jak wolne tempo realizacji projektów, wysokie stopy procentowe oraz nadprodukcja na rynku przyczyniły się do obecnych problemów.
„Zauważamy, że sytuacja przypomina to, co działo się w deweloperce mieszkaniowej dwie dekady temu, gdzie każdy próbował inwestować, niekoniecznie mając ku temu odpowiednie doświadczenie i przygotowanie” – mówi Jacek Leonkiewicz, prezes TDJ. W obliczu rosnącej konkurencji na rynku oraz wysokich kosztów, wielu deweloperów będzie zmuszonych do sprzedaży swoich projektów.
Nadchodzi czas przetasowań
Tymczasem nadmierne zadłużenie wiele firm zmusza do sprzedaży farm fotowoltaicznych, co powoduje wzrost podaży projektów na rynku. Jacek Leonkiewicz przewiduje, że proces „czyszczenia” rynku z tzw. "niedzielnych inwestorów" już się rozpoczął. Oczekuje, że ta sytuacja prowadzić będzie do koncentracji rynku, gdzie na czoło wybiją się poważni deweloperzy porównywalni do Dom Development czy deweloperów z segmentu mieszkaniowego.
Grenevia, jako kontrolująca Impact Clean Power Technology, działa również na rynku autonomicznych rozwiązań energetycznych, jednak musi stawić czoła nie tylko chińskiej konkurencji, ale również innym lokalnym producentom, którzy korzystają z różnego rodzaju dotacji i preferencji finansowych.
„Nasze zyski mogłyby być znacznie większe, gdyby ceny baterii nie spadły w tak dramatyczny sposób. Mimo innowacyjnej technologii, jesteśmy nadal pod dużą presją z powodu międzynarodowej konkurencji i niezrównanych warunków na rynku” – podsumowuje Leonkiewicz.
Perspektywy na przyszłość są niepewne
a ten czas turbulencji z pewnością przyniesie długotrwałe konsekwencje dla wielu firm z branży OZE, nie wyłączając Grenevii. "Jeśli wezwanie na akcje zakończy się sukcesem, będzie to jasny sygnał, że inwestorzy stracili wiarę w przyszłość zielonej energii po okresie entuzjazmu – powiedział Domogała. Uczestnicy rynku powinni być czujni, bo to dopiero początek większych zmian w sektorze OZE w Polsce.