Kraj

Kontrowersyjne słowa liderki AfD rzucają cień na polsko-niemieckie relacje. Co naprawdę miała na myśli?

2025-02-24

Autor: Ewa

Alice Weidel, liderka skrajnie prawicowej Alternatywy dla Niemiec (AfD), wywołała burzę po tym, jak w jednym z wywiadów wyraźnie zakwestionowała polską nazwę miejscowości Leobschuetz (obecnie Głubczyce) — miasteczka, z którego pochodzą jej przodkowie. "Zawsze wzbraniałam się przed nazywaniem go inaczej", powiedziała, co doprowadziło do oskarżeń o kwestionowanie granic ustalonych po II wojnie światowej.

Wiele osób interpretuje te słowa jako próbę podważenia statusu i granic ustanowionych w 1945 roku, co budzi poważne obawy w kontekście relacji niemiecko-polskich. Historyk Jens-Christian Wagner podkreślił, że takie stwierdzenia nie tylko zagrażają pojednaniu między oboma krajami, ale również mogą destabilizować dotychczasowe osiągnięcia w zakresie pokojowego współżycia.

Weidel, urodzona w 1979 roku, ma za sobą karierę ekonomiczną w takich instytucjach jak Goldman Sachs czy Allianz Global Investors, ale tą prawicową polityczką stała się na dobre w 2013 roku, kiedy przystąpiła do AfD. Od tamtej pory ugrupowanie przekształciło się w skrajnie prawicową, antyimigrancką formację, która zyskuje poparcie głównie na fali strachu związanej z napływem uchodźców oraz rosnącym wpływem globalizacji.

W niedzielnych wyborach AfD zdobyła ponad 20% głosów, co przyczyniło się do jej umocnienia w niemieckim Bundestagu. Jednakże, mimo tych wyników, partia nie jest aktualnie brana pod uwagę jako potencjalny partner do koalicji rządowej.

Co ciekawe, Alice Weidel i jej partnerka Sarah Bossard wychowują wspólnie dwóch synów, co w kontekście jej politycznych poglądów na temat rodziny i małżeństw jednopłciowych budzi pewne kontrowersje. Liderka AfD sprzeciwia się adopcji dzieci przez pary jednopłciowe, co może wydawać się nieco hipokrytyczne w świetle jej sytuacji osobistej.

Pełna emocji debata na temat słów Weidel pokazuje, jak bardzo kontrowersyjna jest obecnie polityka AfD. Dodatkowo, w obliczu rosnącego wpływu tej partii, zaniepokojeni są nie tylko politycy w Niemczech, lecz także w całym regionie europejskim. Niepokój rośnie, gdyż AfD, z poparciem prominentnych postaci w Stanach Zjednoczonych, może dalej umacniać swoje podstawy. Dla wielu obserwatorów to, co mówi Weidel, to nie tylko osobista opinia, ale sygnał, że skrajne prawice w Europie mogą dążyć do rewizji umów i granic uznawanych na kontynencie.