Świat

Koszmarna randka: Brytyjka przeżyła dramatyczny pościg z policją

2025-05-26

Autor: Katarzyna

Niecodzienna historia z Gateshead na pewno zaskoczy wielu. Courtney, młoda Brytyjka, wracając z randki z Azarbonyadem wpadła w sam środek policyjnego pościgu. Wszystko zaczęło się, gdy policja próbowała zatrzymać auto mężczyzny z powodu niesprawnego tylnego światła. Mimo jej protestów, Azarbonyad, pochodzący z Iranu, wcisnął gaz i rozpoczął ucieczkę, doprowadzając do szaleńczego pościgu przez miasto.

Policyjny śmigłowiec monitorował sytuację z nieba, a cztery radiowozy starały się zablokować ich drogę. Niestety, w wyniku niebezpiecznego manewru nieoznakowanego policyjnego volvo doszło do potężnego karambolu, określanego przez świadków jako "rzeź".

Co dziwne, zarówno Courtney, jak i Azarbonyad wyszli z wypadku niemal bez szwanku. Siedmiu policjantów, niestety, zostało hospitalizowanych z obrażeniami, które nie zagrażały ich życiu. Początkowo Courtney została aresztowana pod zarzutem współudziału w niebezpiecznej jeździe, jednak później oczyszczono ją z zarzutów. Teraz pozostaje pod nadzorem, ponieważ istnieją oskarżenia o posiadanie marihuany w chwili wypadku.

Sądowe konsekwencje po katastrofie

Azarbonyad stanął przed sądem, gdzie oskarżono go o niebezpieczną jazdę oraz dwukrotne niezatrzymanie się na wezwanie policji. Co ciekawe, tydzień po wypadku, mężczyzna ponownie kierował pojazdem bez uprawnień, naruszając warunki zwolnienia za kaucją. Podczas przesłuchania, twierdził, że nie pamięta poprzednich wykroczeń i zasugerował, iż jego dane mogły być podane przez inną osobę.

Sędzia Tim Gittens odroczył ogłoszenie wyroku do 2 czerwca, biorąc pod uwagę możliwość kary więzienia.

Przerażający widok na miejscu wypadku

Po wypadku autostrada A1 była zamknięta przez ponad 12 godzin. Miejsce zdarzenia przypominało strefę wojenną – przewrócone auto przy barierkach, a szczątki policyjnych samochodów rozrzucone po jezdni. Świadkowie byli w szoku, że nikt nie zginął.

Błędna decyzja i publiczna kontrowersja

Azarbonyad przyznał, że jego jazda była "do niczego", a jego adwokat tłumaczył, że mężczyzna spanikował, zdając sobie sprawę z braku ubezpieczenia oraz że jego towarzyszka mogła być w posiadaniu narkotyków. Ta sprawa wzbudza spore zainteresowanie mediów i opinii publicznej, które ciekawią skutki lekkomyślnego zachowania kierowcy oraz działania, które zostaną podjęte, by zapobiec powtórzeniu się takich incydentów w przyszłości.