Sport

Łzy w oczach właściciela Wisły Kraków. Co się dzieje w klubie?!

2024-09-30

Autor: Jan

Doping z trybun rozpoczął się dopiero w 19. minucie i 6. sekundzie meczu z Odrą, co miało nawiązywać do daty założenia klubu – 1906 rok. Kibice głośno skandowali imię Kazimierza Moskala, byłego już trenera drużyny. Transparent "Bo my chcemy takiej Wisły" stał się nowym hasłem, które jasno wyrażało oczekiwania fanów. Od momentu zmiany szkoleniowca, atmosfera na stadionie zyskała nowe życie, a kibice z wielkim entuzjazmem wspierali swoją drużynę aż do ostatniego gwizdka.

W spotkaniu z Odrą, Wisła wystąpiła pod wodzą Mariusza Jopa, który w poprzednim sezonie prowadził zespół w trzech meczach po odejściu Radosława Sobolewskiego. Jego bilans okazał się imponujący - komplet zwycięstw, a jego drużyna wygrała z Górnikiem Łęczna oraz Polonią Warszawa, a także pokonała Stal Rzeszów w Pucharze Polski.

Jop, w roli strażaka, udowodnił, że jest odpowiednim wyborem na tymczasowego trenera, a Jarosław Królewski, prezes Wisły, potwierdził, że pozostanie on na stanowisku do końca rundy. Królewski przyznał, że zmiany w klubie były konieczne, ponieważ Wisła potrzebowała świeżości na wielu płaszczyznach.

Warto zaznaczyć, że nie tylko Moskal stracił pracę - również Jarosław Krzoska, długoletni kierownik klubu, pożegnał się po czternastu latach. Obydwa pożegnania odbyły się w emocjonalnej atmosferze, a zarówno Moskal, jak i Krzoska spotkali się z żalem i wdzięcznością ze strony kibiców.

Po meczu Królewski, ze wzruszeniem w głosie, przeprosił Moskala oraz wszystkich, którzy przyczynili się do historii Wisły. Jego emocjonalne wystąpienie wywołało lawinę spekulacji na temat przyszłości klubu oraz relacji w zespole, ponieważ Moskal przyznał, że odchodzi tym razem na zawsze.

Sukces drużyny w meczu z Odrą pozwolił Wiśle wydostać się ze strefy spadkowej. Było to niezwykle istotne zwycięstwo, gdyż Wisła miała na koncie tylko jedno wcześniejsze w tym sezonie. Na szczególną uwagę zasługują dwaj napastnicy - Angel Rodado i Łukasz Zwoliński, którzy pokazali, że mogą współpracować na boisku. Rodado strzelił gola na 3:0, a Zwoliński zadbał o dwa kolejne trafienia.

"Ich współpraca była bardzo dobra i widać, że mogą razem strzelać gole" - podkreślił Jop, dodając, że planuje dalsze prace nad zgraniem zespołu. Czy to wdrożenie nowej filozofii przyniesie długofalowy sukces? Czas pokaże, ale emocje wokół klubu są większe niż kiedykolwiek!