Kraj

Marcin Romanowski pod ostrzałem! Sąd rozlicza prokuraturę za niekompetencję?

2024-10-23

Autor: Agnieszka

Koszt dwóch kontrowersyjnych opinii prawnych, które miały rzekomo przekonać prokuraturę, że Marcin Romanowski nie korzysta z immunitetu członka Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, wyniósł oszałamiające 10 tys. zł. Zlecenie na te dokumenty otrzymali dr hab. Joanna Juchniewicz z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego oraz dr hab. Andrzej Jackiewicz z Uniwersytetu w Białymstoku.

Okazało się, że do sądu dotarły jedynie wydruki tych opinii, pozbawione podpisu autorów. Sędzia Agata Pomianowska z Sądu Rejonowego dla Warszawy-Mokotowa podkreśliła, że prokurator był świadomy, iż dokumenty te mają istotne braki formalne. Przypomniała, że prokuratorzy konsekwentnie przedstawiali sądowi argumenty, nie biorąc pod uwagę, że ich główny atut oparty był na niepodpisanych materiałach.

„To urąga zdrowemu rozsądkowi” – stwierdziła sędzia. Dodała, że prokuratura miała wystarczająco dużo czasu na dostarczenie pełnych i wiarygodnych informacji, aby wykazać, czy Romanowski rzeczywiście korzystał z immunitetu.

Warto zwrócić uwagę, że opinie te miały na celu wyjaśnienie skomplikowanej sytuacji prawnej, w której znalazł się Marcin Romanowski. Jego sprawa wywołała wiele kontrowersji, a sama prokuratura została oskarżona o niewłaściwe postępowanie. W międzyczasie, dr hab. Joanna Juchniewicz, jedna z autorek opinii, wytłumaczyła, że przesłała swój dokument bez fizycznego podpisu, ale miała ku temu ważne powody. Często zdarza się, że prawnicy muszą stawiać czoła takim sytuacjom, co może budzić wątpliwości co do legalności i wartości przedstawianych dowodów w sądzie.

Czyżby prokuratura niepotrzebnie „rozbroiła immunitetową bombę”? Takie pytanie zadają sobie nie tylko prawnicy, ale także obywatele śledzący sprawę. To nie tylko kwestia prawna, ale również wiele emocji związanych z polityką – zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym. Co więcej, sprawa Romanowskiego może mieć dalekosiężne konsekwencje, nie tylko dla jego kariery, ale i dla wizerunku całego systemu sprawiedliwości w Polsce.