Kraj

Marciniak o planie reformy Bodnara: Czeka nas paraliż w sądach

2024-10-08

Autor: Piotr

Minister Adam Bodnar oskarżył neosędziów z Sądu Najwyższego o obronę własnych pozycji oraz o upolitycznianie wymiaru sprawiedliwości. Jak podkreślił, dziś stanowisko trzech neosędziów nie jest uchwałą Sądu Najwyższego więc nie jest wiążące.

Obecne dyskusje wokół upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości nie milkną, mimo zmian władzy w Polsce. Autorytet sędziów jest nieustannie podważany, a pytania o status neosędziów sprawiają, że atmosfera w sądownictwie staje się napięta. Jaka jest rola polityków w tej sytuacji?

Polityka wpływa na sądownictwo nie tylko poprzez powoływanie sędziów przez obecną KRS, ale także poprzez kwestionowanie statusów aktualnych sędziów. Minister Bodnar ma w planach podzielić neosędziów na trzy grupy: czerwoną, żółtą i zieloną, co ma wpływ na ich przyszłe kariery zawodowe. Sędzia, który znajdzie się w grupie żółtej lub czerwonej, może stracić swoje stanowisko lub zostać poddany dyscyplinarnemu postępowaniu.

Reakcje na te plany są mieszane. Niektórzy sędziowie wyrażają obawy, że takie podziały mogą prowadzić do destabilizacji całego systemu. Pojawiają się także głosy krytyki, które wskazują na głębokie zakłócenie zasad niezawisłości sędziowskiej, które są fundamentem demokracji. Sędziowie boją się, że ich orzeczenia, a nawet kariery, mogą być uzależnione od politycznych decyzji.

Grupa sędziów z Łodzi wysłała nawet pismo do Komisji Weneckiej, argumentując, że planowane zmiany są niezgodne z konstytucją i stanowią zagrożenie dla niezawisłości sędziów. W piśmie podpisało się ponad 170 sędziów, co dowodzi dużej niepewności i frustracji w środowisku sędziowskim. Spodziewają się, że Komisja Wenecka zwróci uwagę na ich argumenty i wyda obiektywną opinię na temat planowanych reform.

Dodatkowym kontrowersyjnym punktem reformy jest możliwość wyrażenia czynnego żalu przez sędziów, którzy awansowali po 2018 roku. Sędziowie nie zamierzają uznać tego za właściwe, twierdząc, że to przyznanie się do przestępstwa, którego nie popełnili. Protesty środowiska sędziowskiego wskazują na głęboką nieufność wobec rządowych intencji.

Rząd planuje również uznać, że neosędziowie nie są prawidłowo powołanymi sędziami, ale ich wyroki pozostają w mocy. To rozwiązanie ma zapewnić pewną stabilność, jednak wielu obserwatorów podkreśla, że prowadzi to do absurdalnej sytuacji, w której osoba uznawana za nielegitymizowaną może wydawać orzeczenia, które następnie będą miały moc prawną.

Skutki takich działań mogą być katastrofalne – wiele osób, oczekujących na sprawiedliwość, może zostać pozostawionych bez pomocy prawnej, a paraliż sądów może się pogłębić. Wstrzymanie konkursów sędziowskich sprawia, że wolne miejsca pozostaną nieobsadzone, co dodatkowo wydłuży terminy rozpatrywania spraw.

Sędziowie apelują o rozwiązanie konfliktu i poszukiwanie ścieżek do naprawienia sytuacji w systemie sprawiedliwości. Wydaje się, że sytuacja w sądach z każdym dniem staje się coraz bardziej chaotyczna, a obywatele mają coraz mniej zrozumienia dla tego, co dzieje się w polskim wymiarze sprawiedliwości.