Kraj

Michał Moskal reaguje na oskarżenia Brejzy dotyczące Pegasusa: Wyjawia tajemnice swoich towarzyszy

2024-10-21

Autor: Magdalena

Podczas zeznań przed komisją śledczą ds. Pegasusa, Krzysztof Brejza, europoseł KO, podniósł alarm, sugerując, że padł ofiarą cyberataków stosowanych przez polskie służby specjalne. W swych wystąpieniach oskarżył grupki ludzi w aparacie władzy o degenerację instytucji państwowych i przenoszenie na nie swoich nieetycznych działań.

Michał Moskal, poseł z ramienia PiS, nie omieszkał skomentować tych oskarżeń, twierdząc, że Brejza "publicznie złożył akt oskarżenia wobec sędziów albo samego siebie". Na portalu X Moskal zarysował tezę, że Brejza "wsypuje swoich kolegów, którzy podważają zdolności operacyjne polskich służb specjalnych", co wywołało kolejną falę dyskusji w mediach społecznościowych.

Poseł zwrócił uwagę na to, że trudno stwierdzić, czy Brejza rzeczywiście znajdował się na liście osób poddawanych kontrolom operacyjnym, ponieważ jego insinuacje opierają się głównie na raportach kanadyjskiego Citizen Lab, które, według Moskala, są "wielokrotnie skompromitowane". Skrytykował również, że ustalenia Citizen Lab mogły być elementem manipulacji ze strony rosyjskich służb, które chciałyby odciąć zachodnie wywiady od podobnych narzędzi.

Poruszając temat niekompetencji instytucji sądowniczych, Moskal zadał pytanie, czy Brejza sugeruje, że sędziowie działali niezgodnie z prawem poprzez wydawanie zgód na operacyjne inwigilacje. Oznajmił, że to oni, w przypadku jeśli kontrola rzeczywiście miała miejsce, musieli dostrzegać w działalności Brejzy przesłanki o charakterze przestępczym lub wrogim wobec państwa polskiego.

Moskal zadał także istotne pytania dotyczące braku publikacji listy osób inwigilowanych przez Bodnara i Siemoniaka. Zapytania te ukazują szerszy kontekst całości sprawy i zadają kłam narracjom, które jakoby miałyby wskazywać na niewłaściwe działania z inicjatywy polskich służb. Polityk podkreślił, że w przypadku pozytywnej odpowiedzi na swoje pytania, zarówno Bodnar, jak i Siemoniak naraziliby się na utratę wiarygodności, mając na uwadze ich wcześniejsze wypowiedzi i działania. Czy ich milczenie jest przyznaniem się do winy? To pytanie, które z pewnością będzie krążyło w mediach przez najbliższe dni.