Monika Richardson oskarża weterynarzy o szmalcownictwo po śmierci psa: "To zorganizowana szajka!"
2025-07-27
Autor: Marek
Kilka dni temu Monika Richardson podzieliła się z fanami tragiczną wiadomością o stracie swojego ukochanego psa, Paco, który zmarł w wyniku połknięcia fragmentu gumowej zabawki. Mimo natychmiastowej interwencji weterynaryjnej, lekarze nie zdołali go uratować.
Fala krytyki po dramatycznym poście
W piątek Richardson znów poruszyła temat, dzieląc się na swoich platformach kosztami ostatnich dni życia Paco, które wyniosły ponad 1800 zł. Jej krytyka wobec kliniki weterynaryjnej spotkała się z ogromnym sprzeciwem, a w komentarzach zaczęły się pojawiać osobiste ataki oraz oskarżenia.
Krytyka i zorganizowany hejt
Monika nie ukrywała oburzenia na zjawisko hejtu, które sprowokowało jej wpis. Jak sama przyznała, część z komentarzy pisały anonimowe konta, a ich treść często dotyczyła nie tylko psa, ale także jej życia prywatnego. W jednym z postów napisała, że codziennie usuwa setki obraźliwych wiadomości.
Weterynaria jako biznes?
Podczas wywiadu Richardson skrytykowała obecny stan weterynarii w Polsce, sugerując, że zawód ten coraz bardziej opiera się na zysku, a nie na powołaniu. Jej słowa były jasne: "Otóż, drodzy państwo, chodzi tylko o kasę!".
Czy istnieje zorganizowane lobby weterynaryjne?
Podczas swojej wypowiedzi Monika zasugerowała, że w branży weterynaryjnej działa zorganizowana grupa, która nie cofa się przed niczym. Zauważyła, że prawdziwi lekarze weterynarii są w mniejszości i mamy nadzieję, że nie znikną całkowicie.
Brak odpowiedzi od kliniki weterynaryjnej
Pudelek skontaktował się z kliniką weterynaryjną, o której wspomina Richardson, jednak na ten moment nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pytania. Sytuacja z pewnością wzbudza wiele emocji, a głos Moniki Richardson staje się ważnym głosem w dyskusji o etyce w weterynarii.