Rozrywka

Mystic Festival 2025: Eksplozja emocji na scenie! [RELACJA]

2025-06-06

Autor: Katarzyna

Ricksaw Billie i Totenmesse: Mroczne początki dnia

Pierwsze dźwięki Mystic Festival 2025 wydobyły się z rąk Ricksaw Billie’s Burger Patrol, którzy zaserwowali publiczności uczty w stylu sludge i stoner. Choć w atmosferze nie było miejsca na "zamuloną" aurę, po 15 minutach przeniosłem się na Shrine Stage, gdzie zapanował prawdziwy czarny metal dzięki grupie Totenmesse.

Scenariusz horroru w wykonaniu Totenmesse

Uderzająca siła muzyki Totenmesse dostarczyła fanom niezapomnianych emocji. Ich surowe brzmienie i bezkompromisowy przekaz mogły zawrócić w głowie nawet najbardziej zatwardziałym fanom metalu. Set z utworami takimi jak "Kaiser Tot" i "Bastards" sprawił, że wiele osób zamarło w zachwycie, a wokalista Mold przeszłodosłowny, wyzywając na scenie z... nożem w ręku. To było obłędne widowisko!

Imminence i Dopethrone: Różne oblicza metalu

Tuż po intensywnym występie Totenmesse, pod Main Stage zagrał Imminence. Ich metalcore, choć przyjemny, nie porwał mnie na tyle, by pozostać na dłużej. Szybko zmieniłem kurs na Dopethrone, a ten wybór okazał się strzałem w dziesiątkę! Ich ciężkie riffy połączone z humorem dały niesamowity spektakl.

Polaris: Metalcore na wyżynach

Kiedy na scenie pojawiła się australijska grupa Polaris, ich utwór "Nightmare" od razu wpisał się w moją pamięć. Fanom zaserwowano niezły zastrzyk energii, a chaotyczne circle pit ukazywały, że panowała niesamowita atmosfera. Mimo małych problemów z nagłośnieniem, ich występ dostarczył wielu emocji.

Eagles of Death Metal: Radość na Main Stage

Podczas występu Eagles of Death Metal pubery zagradził mi drogę do doskonałej atmosfery. Jesse Hughes, pełen pozytywnej energii, dziękował fanom za wsparcie, co uczyniło ich koncert prawdziwym świętem rock’n’rolla.

Nile i SiM: Mroczne dźwięki z całego świata

Po radosnych dźwiękach przeznaczonych dla fanów rocka, przyszedł czas na krwawą porcję brutalnego death metalu od Nile. Zobaczyłem, jak zespół z Greenville dzieli się radością grania. Nie mogłem również pominąć odpowiedniej japońskiej grupy SiM, której performance miał w sobie coś z odrealnienia.

Sabbath Stage: Beherit vs. Suicidal Tendencies

Kiedy nadszedł czas wyboru między Beherit a Suicidal Tendencies, postawiłem na tych drugich i z pewnością nie żałuję. Ich interakcja z publicznością wyciągnęła mnie z festiwalowego zamyślenia, tworząc atmosferę, która przypomniała domowy koncert.

In Flames: Zmarnowane oczekiwania

Na Main Stage zadebiutowało In Flames, które mimo swojego statusu nie porwało mnie. Ich brzmienie składało się z zbyt podobnych utworów, jednak natychmiastowo przeniosłem się do Shrine Stage.

Oranssi Pazuzu: Przełomowe przeżycia

Grupa Oranssi Pazuzu zaserwowała niezwykłe połączenie psychodelii i black metalu. Ich występ wciągnął mnie w nieodkryte rewiry dźwięków, zmuszając do refleksji nad wielością ich twórczości.

Perturbator: Muzyczna rozkosz z wizualnym szaleństwem

Na zakończenie wieczoru odwiedziłem Perturbatora, którego elektronikę dopełniała żywa perkusja. Wizualne doznania w połączeniu z muzyką przeniosły mnie w inne wymiary. Zmęczony, ale usatysfakcjonowany, ruszyłem na spoczynek, przygotowując się na kolejny dzień festiwalu!