Nauka

"Nie widziałem białego światła. Nie ma tam nic". Naukowcy zarejestrowali śmierć kliniczną

2024-10-30

Autor: Magdalena

Naukowcy od lat próbują odkryć prawdę o doświadczeniach osób bliskich śmierci oraz zmianach zachodzących w mózgu umierających ludzi. To, co dzieje się w umyśle osób, które nie udaje się uratować, pozostaje wciąż nieodkryte.

Jednym z głównych problemów jest brak metod, które pozwalałyby wiarygodnie przewidzieć, że pacjent umrze w najbliższych godzinach lub dniach. Profesor Małgorzata Krajnik, prezes Polskiego Towarzystwa Opieki Duchowej w Medycynie, wymienia objawy, które mogą wskazywać na zbliżającą się śmierć, takie jak obniżony poziom świadomości, pobudzenie oraz postępująca utrata masy ciała, jednak żaden z nich nie jest jednoznacznym sygnałem.

Naukowcy ze szpitala uniwersyteckiego w Tartu w Estonii mieli niepowtarzalną okazję, by przeprowadzić badania w chwili, gdy pacjent umierał. 87-letni mężczyzna, u którego rozwijała się padaczka, został podłączony do elektroencefalografu (EEG). W czasie badania pacjent doznał ataku serca i zmarł. Fakt, że był on podłączony do urządzenia rejestrującego aktywność mózgu, umożliwił dokładne śledzenie zmian zachodzących podczas umierania.

Naukowcy zarejestrowali 900 sekund aktywności mózgu w momencie śmierci, koncentrując się na 30 sekundach przed i po zatrzymaniu akcji serca. Zaobserwowali istotne zmiany aktywności neuronów, związane ze wzrostem częstotliwości fal gamma, które występują, gdy zdrowa osoba przypomina sobie ważne chwilę ze swojego życia. Te zjawiska mogą sugerować, że w chwili śmierci człowiek rzeczywiście wspomina swoje najpiękniejsze chwile.

Doświadczenia bliskie śmierci zaczęły być dokumentowane już w XIX wieku, kiedy to Albert Heim, szwajcarski wspinacz, opisał przeżycia przed 30 osobami, które doświadczyły niemal śmiertelnych wypadków. Od tego czasu zainteresowanie naukowców doświadczaniem bliskim śmierci stopniowo rosło, szczególnie po latach 60., gdy rozwój resuscytacji pozwolił na ratowanie osób, które wcześniej były skazane na śmierć.

Psychiatra Raymond Moody w swojej książce "Życie po życiu" z 1975 roku spisał relacje 150 osób, które otarły się o śmierć. Wiele z nich wspominało o niezwykłych doświadczeniach, takich jak widzenie jasnego światła czy przebywanie z bliskimi zmarłymi. Choć książka zdobyła ogromną popularność, wielu naukowców krytycznie oceniło te relacje, uznając je za subiektywne odczucia.

W ostatnich latach przeprowadzono szereg badań, które ujawniają, że mózg może wykazywać intensywną aktywność po zatrzymaniu akcji serca. Na przykład dr Jimo Borjigin z Uniwersytetu Michigan badała aktywność mózgu szczurów i odkryła, że po ustaniu funkcji życiowych następuje wyładowanie neuroprzekaźników, takich jak serotonina i dopamina, prowadzące do intensywnej pracy mózgu.

Również przejrzano przypadki ludzkie – badając aktywność mózgu pacjentki, która była w stanie krytycznym, wykazano, że w chwili śmierci doszło do intensywnej synchronizacji fal mózgowych. Zarejestrowano zmiany w aktywności neuronów, które mogą wskazywać na to, że w chwilach bliskich śmierci, pacjenci mogą doświadczać mistycznych wizji lub wspomnień.

Zjawisko „pauzy” to przykładowy program, który ma na celu oddanie czci zmarłym w szpitalach, co może być korzystne dla zespołu medycznego, przypominając im, że ich wysiłki miały sens.

Być może granica między życiem a śmiercią nie jest tak wyraźna, jak się to wcześniej sądziło. Zgłębianie tych doświadczeń i naukowych dowodów z pewnością przyniesie jeszcze wiele cennych informacji o stanie ludzkiej świadomości w obliczu śmierci.