Niezwykła miłość Barbary Dunin i Zbigniewa Kurtycza – historia na przekór wszystkim
2025-04-26
Autor: Marek
Miłość w blasku reflektorów
Barbara Dunin, świeżo upieczona absolwentka szkoły muzycznej, utkwiła w sercu Zbigniewa Kurtycza już od pierwszego spotkania. Gdy dyrektor Estrady Krakowskiej zaprosił ją do występu na "Wielkim majowym koncercie gwiazd" jako chórzystkę, jej marzenie o zaśpiewaniu z idolą stało się rzeczywistością. Nie podejrzewała jednak, że na tej drodze znajdzie również miłość swojego życia.
"Urzekła mnie jego serdeczność i nienaganne maniery. Jego urok osobisty był również nie do przeoczenia" – wspominała Barbara w wywiadzie, zdradzając jak zakochała się w przystojnym piosenkarzu.
Dwa lata namiętnych listów
Mimo sporej różnicy wieku i przeszłości Zbigniewa, będącego rozwodnikiem i ojcem dwóch nastolatków, ich uczucie z każdym dniem rosło. Po pierwszej kawie, na której Zbigniew opowiedział Barbarze o swoim życiu, oboje zaczęli wymieniać miłosne listy przez następne dwa lata, zbliżając się do siebie jeszcze bardziej.
Z miłości na przekór rodzinie
W 1965 roku, po serii wydarzeń z oficjalnych przesłuchań w Warszawie, Barbara i Zbigniew wzięli ślub, mimo że rodzina Barbary była przeciwna. Jej rodzice, wywodzący się z arystokracji, nie chcieli, żeby córka wyszła za zwykłego urzędnika.
"Dunin to mój pseudonim artystyczny, od nazwiska matki. Moja rodzina myślała, że to mezalians" – mówiła Barbara, podkreślając, jak bardzo rodzina nie zaakceptowała jej wyboru.
Duet na scenie i w życiu
Tydzień po ślubie Barbara i Zbigniew zadebiutowali razem w audycji telewizyjnej. Ich spontaniczny występ, za który otrzymali owacje, zapoczątkował trwałą współpracę artystyczną. Kiedy w końcu wydali swój pierwszy singiel, "Bardzo proszę, nie odmawiaj", podbili serca Polaków.
Przez pięćdziesiąt lat byli nierozłączni, dzielili życie zarówno na scenie, jak i w codzienności. Ich związek był przykładem prawdziwej miłości, pełnej wsparcia i zrozumienia.
Ostatnie wspólne dni
Zbigniew zmarł w 2015 roku, a jego odejście na zawsze zmieniło życie Barbary. Do końca swoich dni opiekowała się nim, a jego pamięć pielęgnowała swoją twórczością. Po jego śmierci zrezygnowała z koncertów, ale co niedzielę śpiewała w kościele, pielęgnując ich wspólne tradycje.
Barbara odeszła w styczniu 2020 roku, pozostawiając po sobie piękne wspomnienia o miłości, która przetrwała próbę czasu.