Niezwykła podróż z Andaluzji do Puszczy Białowieskiej. "Żaden las już mnie nie zachwyca"
2024-08-25
Autor: Anna
Po wizycie w Puszczy Białowieskiej, nie potrafię już docenić innych lasów na świecie. To miejsce jest nie tylko unikatowe w skali globu, ale także doświadczenie, którego nie da się porównać z niczym innym. Mogłam tu pracować nad swoim doktoratem w warunkach, o jakich marzą miliony naukowców. Poznałam Adama, co utwierdziło mnie w decyzji o osiedleniu się tutaj (Nuria jest żoną Adama Wajraka, dziennikarza "Gazety Wyborczej").
Jakie to uczucie mieszkać w jednym z ostatnich reliktów pierwotnego lasu europejskiego?
Mówiąc szczerze, Puszcza Białowieska to fenomen. To najlepiej zachowany fragment naturalnych lasów strefy umiarkowanej. Osobiście doświadczam każdą chwilą magii dzikości. Wchodząc w głąb puszczy, nigdy nie wiemy, co nas spotka. To może być spotkanie z żubrem, wilkiem, a czasem natrafiamy na martwe zwierzęta. Życie w dzikim lesie jest pełne niespodzianek. Adrenalina wzrasta, bo wiemy, że gdzieś tam czają się drapieżniki, które są trudne do zobaczenia, ale zawsze wiesz, że są w pobliżu.
W 2010 roku koordynowałam Program Ochrony Niedźwiedzia Brunatnego w Polsce i prowadziłam wiele badań na temat tych niepokojących stworzeń. Skąd moje zainteresowanie niedźwiedziami?
Od zawsze fascynowały mnie duże drapieżniki. Niedźwiedź to bardzo ciekawy gatunek: inteligentny i, w przeciwieństwie do wilków, wszystkożerny. Z całą pewnością są one prawie wegetarianami, żywią się głównie roślinami i owocami leśnymi. W dobrych latach owocowych widzimy znaczny wzrost ich populacji. Jednocześnie, niedźwiedzie nie są terytorialne i hibernują, co sprawia, że mają swoje specyficzne rytmy. To otwiera wiele możliwości badawczych dotyczących ich diety i zachowań.
Co nowego odkryliśmy o niedźwiedziach w Polsce?
Większość tego, co dziś o nich wiemy, wynika z moich badań. Gdy zaczynałam pracę w Instytucie Ochrony Przyrody, nieliczne badania były poświęcone niedźwiedziom. Dziś wiemy, że nie są one dobrymi myśliwymi. Odkryliśmy, że przemierzają ogromne odległości, pokonując nawet utworzone przez człowieka przeszkody, co sprzyja mieszaniu się populacji. Populacja karpacka jest więc zdrowa. Jednak niestety zmiany klimatyczne bardzo je zagrażają. Wzrost temperatury wpływa na zmniejszenie liczby młodych. Im cieplejszy klimat na południu, tym mniej niedźwiedzi. To zjawisko podkreśla, jak ważne jest opiekowanie się ich naturalnym siedliskiem.
Czy nawet jeśli będziemy je chronić, to dokarmianie dzikiej fauny może wnieść coś dobrego?
Dokarmianie dzikich zwierząt to szkodliwy pomysł. Sztuczna karma działa jak fast food dla zwierząt. W miejscach dokarmiania gromadzą się też pasożyty, a to stwarza ryzyko rozprzestrzeniania się chorób. Eksperymentując praktykami dokarmiania, które powodują, że niedźwiedzie nie hibernują, naruszamy ich naturalne instynkty. Jeśli dokarmianie pomaga komuś, to jedynie myśliwym.
Jakie są aktualne zagrożenia dla Puszczy Białowieskiej?
Lasy Państwowe są jednym z największych zagrożeń. Zmiany klimatyczne nie są tak groźne, ponieważ naturalne ekosystemy mają zdolność do regeneracji, o ile nie są zakłócane. Puszcza Białowieska powinna pozostać nietknięta, jako globalne laboratorium dla badań nad naturalnym ekosystemem. Dokładnie co dzień doświadczam tej różnicy podczas jazdy z Hajnówki do Teremisek, gdzie mieszkamy: temperatura zmienia się znacznie w miarę przemieszczenia się w puszczy.
Co więcej, przyroda Puszczy nie potrzebuje wzmocnienia w postaci nowych nasadzeń – doskonale radzi sobie sama. Wycięcie drzew, tak jak to robią Lasy Państwowe, prowadzi do przekształcenia naturalnego ekosystemu. To zjawisko, które drastycznie go osłabia.
Gdy w 1999 roku zamieszkaliśmy w Teremiskach, był to spokojny zakątek. Dzisiaj staliśmy się częścią militarnego obszaru z powodu kryzysu migracyjnego. Wszystko się zmieniło i nie możemy prowadzić badań spokojnie. Jak naukowcy, mamy projekt dotyczący wpływu granicznej zapory na środowisko, ale jesteśmy regularnie utrudniani w naszych działaniach. Stworzenie bariery wcale nie zwiększa bezpieczeństwa. Rzeczywistością jest, że ma to negatywny wpływ na lokalną florę i faunę. Tylko czas pokaże, jakie będą długofalowe skutki tej decyzji.
Jak można pogodzić działania aktywistów pomagających migrantom z działalnością naukową?
Nie widzę woli współpracy ze strony władz. Prosząc o materiały filmowe z kamer monitorujących tereny z zapory, które pomogłyby zrozumieć, jak mieszkańcy puszczy reagują na mur – spotkaliśmy się z oporem i brakiem chęci do współpracy.
Czy w ogóle możemy przeprowadzać badania w Puszczy?
Tak, ale to bardzo trudne. Mimo tego, odkrycia, które uczyniliśmy, są szokujące. Biorąc pod uwagę zanieczyszczenia wynikłe z obecności wojska i częste zaśmiecanie terenu przez żołnierzy, sytuacja staje się dramatyczna. Puszcza Białowieska, będąca unikalnym ekosystemem, jest pod stałą presją zewnętrznego wpływu, co negatywnie wpływa na lokalną faunę.
Na zakończenie, co powiedziałaby Pani politykom?
Powinni słuchać naukowców, zwłaszcza niezależnych ekspertów. Starając się balansować między zachowaniem bezpieczeństwa a ochroną natury, warto przemyśleć podjęte działania, zanim przyroda będzie zniszczona nieodwracalnie. Czas na działanie już nastał.