Rozrywka

Oburzenie po Oscarach. Ikony kina pominięte w hołdzie dla zmarłych!

2025-03-03

Autor: Tomasz

Tegoroczna gala Oscarów okazała się być wydarzeniem pełnym wzruszeń i radości dla wielu fanów kina. Film "Anorę" w reżyserii Seana Bakera zdobył pięć statuetek w tym najważniejszą – za najlepszy film. Ceremonia przebiegała w spokojnej atmosferze, z dala od kontrowersji, jakie miały miejsce w przeszłości, jak słynna sytuacja z Willa Smitha i Chrisa Rocka.

Wzruszające wspomnienie

Jak co roku, bardzo emocjonalnym punktem był segment In Memoriam, który oddał hołd zmarłym w ostatnim roku członkom społeczności filmowej. Morgan Freeman wygłosił poruszający hołd dla Gene'a Hackmana, który zmarł zaledwie kilka dni przed galą. Obaj przecież wystąpili razem w niezapomnianych filmach takich jak "Bez przebaczenia" i "Podejrzanym".

W montage'u uhonorowano również wielu innych twórców, w tym wielkich reżyserów i aktorów tamtego roku, takich jak David Lynch, Donald Sutherland, Shelley Duvall, Anouk Aimée, Louis Gossett Jr. i James Earl Jones, a także znanego polskiego kompozytora Jana A.P. Kaczmarka, zdobywcę Oscara za muzykę do filmu "Marzyciel".

W specjalnej sekcji wspomniano także o Quincy Jonesie, legendarnym kompozytorze i producencie muzycznym, którego zmarłą pamięć uczciły takie gwiazdy jak Whoopi Goldberg i Oprah Winfrey. Uwieczniono go zarówno słowem, jak i muzyką z filmów, które stworzył.

Skandaliczne pominięcia

Jednakże, pomimo pięknej oprawy wizualnej i muzycznej, gala nie odbyła się bez kontrowersji. Obszerne grono ikon kina odeszło w zeszłym roku, a ich nazwiska zostały skandalicznie pominięte w sekcji poświęconej zmarłym.

Wśród nieobecnych w In Memoriam znalazł się Alain Delon, jeden z największych gwiazdorów francuskiego kina, który zmarł w sierpniu w wieku 88 lat. Zaskakujące było również pominięcie Tony'ego Todda, legendy horrorów, znanego z roli demonicznego Candymana, który zmarł w listopadzie w wieku 69 lat.

Nie zabrakło również wielkich nazwisk z serii telewizyjnych, takich jak Shannen Doherty, gwiazda "Beverly Hills 90210", która zmarła w lipcu w wieku 53 lat po ciężkiej walce z chorobą. Co więcej, w ostatnich dniach zmarła tajemniczo Michelle Trachtenberg, popularna aktorka z „Plotkary” i „Buffy: Postrach wampirów”, która nie dożyła 40. urodzin. Fani nie mogą zrozumieć tych nieobecności!

To pominięcie rodzi pytania o wartości, jakie Hollywood przywiązuje do zasług zmarłych twórców. Czy mogą być oni zapomniani, mimo że zbudowali nasze ulubione filmy? Tegoroczne Oscarowe In Memoriam przypomina nam, że każda strata w branży filmowej zasługuje na pamięć i szacunek.