Sport

Oburzenie Prezesa KS Iskry Kielce po Kontrowersyjnej Decyzji Sędziów

2025-05-28

Autor: Piotr

"Bezradność i złość" – to uczucia, które przepełniają prezesa KS Iskry Kielce po kolejnym meczu, który zadecydował o mistrzostwie Polski. Po raz kolejny kibice i zawodnicy muszą zmierzyć się z kontrowersyjną decyzją sędziów w kluczowym momencie, która zepchnęła w cień spektakularne widowisko sportowe.

Ostatnia akcja meczu obiegła całą ręczną Europę, a eksperci wstrzymują oddech, analizując, czy gol Michała Daszka powinien być uznany. W momencie oddania strzału, Tomas Piroch zaburzał widoczność bramkarza, co stawia pod znakiem zapytania decyzję sędziów. Kto powinien był w tej sytuacji otrzymać rzut wolny lub karny?

Prezes klubu czuje się mocno skrzywdzony. Pomimo wcześniejszych zastrzeżeń do decyzji arbitrów, wiadomo, że składanie protestów niewiele zmienia. "Nieprzyjemności związane z sędziowaniem nie przynoszą nic dobrego dla naszego sportu. Uczyniliśmy wszystko, aby rywalizacja o mistrzostwo Polski odbyła się w duchu fair play" – komentuje.

Przez ostatnie miesiące klub starał się utrzymać dobre relacje z władzami sportowymi, ciągle nawołując do unikania nieczystych zagrań oraz skupienia się na grze. "Obie drużyny demonstrują, jak wspaniałe widowiska potrafimy tworzyć, ale dlaczego w kluczowym momencie mamy polegać na decyzjach sędziów?" – pyta retorycznie prezes.

Rok temu po kontrowersyjnej decyzji usłyszeliśmy przeprosiny od delegata. A czy to coś zmieniło? Dlaczego nikt nie ponosi konsekwencji?" – dodaje, podkreślając, że błędy mogą dotknąć każdą ze stron.

Prezes nie zamierza milczeć. "Zwracam się z apelem do władz związku oraz ligi. Musimy wspólnie rozwiązać ten problem, zamiast chować głowę w piasek".

Po meczu, w emocjach, prezes podniosła głos w rozmowach z sędziami i delegatami. "Naturalną reakcją były nerwy, a niestety, zostałam wyprowadzona przez ochronę. Jestem gotowa ponieść konsekwencje, ale jako prezes nie mogę stać obojętna, gdy mojej drużynie wyrządzana jest krzywda."