Rozrywka

Oscarowa gala, która nie zachwyciła: 97. ceremonia rozdania Oskarów [RELACJA]

2025-03-03

Autor: Agnieszka

Wieczór rozpoczął się od historycznych słów Judy Garland: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej", które przeszły do historii 86 lat temu w filmie "Czarnoksiężnik z Krainy Oz". Tuż po tym na scenie zagościła Ariana Grande, wykonując niezapomniane "Somewhere Over The Rainbow", a Cynthia Erivo zachwyciła utworem "Home" z "The Wiz". Wszystko to stanowiło wprowadzenie do finałowego numeru "Defying Gravity" z nominowanego w aż 10 kategoriach musicalu „Wicked”.

Jednak emocje szybko opadły, a ceremonia, której sprawozdanie krąży po sieci, okazała się jedną z najnudniejszych w historii. Niewielką dawkę entuzjazmu przyniósł jedynie zlepek niezbyt udanych numerów muzycznych związanych z Bondem, ale to na chwilę uszczupliło marazm wieczoru. Organizatorzy zdecydowali się na zatrudnienie Conana O'Briena jako prowadzącego, co okazało się faux pas. Jego żarty były mało śmieszne, a jedyną godną uwagi chwilą była niezdarna aluzja do transpłciowej aktorki Karli Sofii Gascon.

Pierwszą nagrodę wieczoru zgarnął Kieran Culkin w kategorii Najlepszy aktor drugoplanowy za film "Prawdziwy ból", do którego zdjęcia powstawały w Polsce. Jego podziękowania przyćmiły przekleństwa, które sypały się z jego ust podczas odbierania statuetki. Prawdziwym zaskoczeniem była wygrana "Flow" jako Najlepszego filmu animowanego oraz wyjątkowe wyróżnienie dla Paul Tazewella, pierwszego czarnoskórego laureata w kategorii kostiumów za „Wicked”.

Następnie na scenie pojawił się kontrowersyjny segment od Prime Video, który był nielubianą reklamą o Bondzie, a występy Lisy z Blackpink, Doja Cat i Raye, były niewypałem wokalnym. Nie udało im się nawiązać do słynnych utworów z serii filmów o Bondzie.

Ceremonia przyspieszyła, a nagrody zbierały się szybko. Oscar za Najlepszy montaż powędrował do Seana Bakera za „Anorę”, a Zoe Saldana, łamiąc w oczach łzy, odebrała nagrodę za Najlepszą aktorkę drugoplanową. Mick Jagger wręczył Oscara za piosenkę "El Mal", a w ciekawej niespodziance, tytuł Najlepszego filmu międzynarodowego przypadł „I'm Still Here”.

W głównych kategoriach za Najlepszego aktora triumfował Adrien Brody za "The Brutalist", a Najlepszym filmem okazała się „Anora”, która zgarnęła również statuetki za najlepszego reżysera (Sean Baker) i najlepszą aktorkę (Mikey Madison).

Jednak 97. ceremonia Oskarów nie przyniosła emocjonujących momentów. Presentersy nie odnosiły się zatroskane o wojnę na Ukrainie, a sztandarowe nazwisko Donalda Trumpa nie padło ani razu. Jest to smutna rzeczywistość Hollywood, które w ostatnich latach traci na blasku. Jakie będą dalsze losy tej niezwykłej ceremonii? Co przyniesie przyszłość dla przemysłu filmowego w obliczu zmieniającego się świata?